czwartek, 10 sierpnia 2017

Nowości TETESEPT i Contractubex

Dzisiaj ruszam na tygodniowy odpoczynek więc zapowiadam małą przerwę. Przyda mi się odpoczynek dosłownie od wszystkiego. Nie przygotowałam nic na zapas, bo zwyczajnie brakuje mi doby, nie mniej jednak zostawiam Was z nowościami marki Tetesept i Contractubex. 
O marce Contractubex i jej produktach na blizny kiedyś coś tam słyszałam, ale marka Tetesept jest dla mnie całkowicie nieznana. Dzisiaj zapraszam na małą prezentację, a za jakiś czas opowiem o nich szerzej. 



TETESEPT olejek do kąpieli Entspannung & Wohlgefühl,





TETESEPT olejek do kąpieli Muskel Vital Bad

Dodatek do kąpieli intensywnie relaksujący
Rozluźnia mięśnie
Łagodzi bolesne napięcie mięśniowe
Zapewnia długotrwały efekt, przywraca komfort





T by Tetesept aromatyczny płyn do kąpieli

Aromatyczne olejki różowej orchidei i Ylang-Ylang
Odrobina egzotyki i luksusu w Twojej łazience
Odżywia i pielęgnuje skórę ciała podczas kąpieli
Z długo utrzymująca się pianą dla większej przyjemności





Contractubex plastry na blizny na noc

Intensywnie działający plaster do stosowania na noc zapobiega nadmiernemu tworzeniu sie blizn, zmniejszając przy tym zaczerwienienie, swędzenie i napięcie skóry. Podwójny mechanizm działania reguluje proces bliznowacenia, zapobiegając powstawaniu przerosłych blizn, jednocześnie zmiękczając, wygładzając i uelastyczniając blizny. Plaster można również nakładać w celu spłaszczenia, rozjaśnienia i wygładzenia miejsca objętego blizną, w tym blizn przerosłych i bliznowców (keloidów). 




TETESEPT sól do kąpieli




Znacie te produkty?
Używałyście produktów na blizny Contratubex?


9

środa, 9 sierpnia 2017

SheIn koronka górą

Uwielbiam koronkę, pasuje do wielu różnych okazji, a przede wszystkim zawsze ładnie wygląda. Przeważnie wybierałam czarne koronki, a dzisiaj chciałam Wam pokazać bluzkę co do, której na początku nie miałam przekonania, ale po założeniu okazała się strzałem w dziesiątkę. 

Bluzka ma pod spodem podszewkę więc nic nam nie prześwituje, koronka jest również starannie wykonana. Gumka na ramionach sprawia, że możemy ją nosić jak normalną bluzkę, ale również opuścić na ramiona. Ogólnie jestem bardzo zadowolona i z chęcią kupiłabym taką w czarnym kolorze. Ah, ta czarna koronka. ;)

Zdjęcia katalogowe i cena: KLIK

I jeszcze na koniec ostatnie podrygi lata ;))




10

wtorek, 8 sierpnia 2017

JOICO Color Infuse Brown szampon do włosów

Moje włosy dość sporo przeszyły, kiedyś codzienne prostowanie i częste farbowania były na porządku dziennym. Później kiedy moje włosy  były już zmasakrowane przyszedł czas interesowania się pielęgnacją włosów. Część historii możecie zobaczyć tutaj: Moja włosowa historia - klik.
Od paru lat trzymam się już ciemnego koloru, były również próby zejścia do naturalnego koloru, ale zawsze gdzieś po drodze zbłądziłam i pomalowałam włosy.
Pewnie wiele z Was pamięta, kiedyś, a może jeszcze i jest, był taki szampon z Timotei do włosów brązowych, który miał utrzymać kolor. Wiadomo, kolor złotobrązowy był, ale efektów brak. 
Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć również o szamponie do włosów brązowych, ale tym razem będzie o efektach.


JOICO Color Infuse & Color Balance natychmiast neutralizują niechciane odcienie na farbowanych włosach lub rozjaśnianych pasmach. Odświeżają i podkreślają odcienie oraz pięknie uwydatniają rozjaśnienia. Wielowymiarowe pigmenty utrzymują się przez wiele myć, a Multi-Spectrum Defense Complex™ skutecznie chroni kolor przed blaknięciem. Bio Peptide Complex- Advanced™ zapewnia odbudowę i ochronę włosów na całej ich długości.
Szampon do odświeżenia oraz wzmocnienia i przedłużenia trwałości koloru włosów farbowanych na brąz.



Cena: 60 zł
Pojemność: 300 ml
Dostępność: Miasto włosów - klik 


Szampon farbuje włosy i to tak na serio. Nie jest to oczywiscie efekt jak po farbie do włosów, ale jestem w stanie potwierdzić, że kolor staje się odświeżony. Gdzieś zawieruszyło mi się zdjęcie, na którym po zmyciu szamponu z ręki został brązowy ślad, dowód na to, że szampon jednak działa, a nie od tak spływa wraz z pianą. 
Moje włosy z natury są koloru "myszowatego". Nie lubię swojego odcienia włosów, bo moim zdaniem są nijakie. Uwielbiam za to chłodny brąz, jednak w okresie letnim nie jestem w stanie go osiągnąć, ponieważ moje włosy mają tendencję do płowienia od słońca. A szampon okazał się produktem, który pomaga mi utrzymać względnie ładny kolor włosów w czasie lata. 

Szampon ma odcień ciepłego brązu i taki również otrzymujemy. Efekt jest delikatny, ale zauważalny. Dodatkowo bardzo mnie cieszy blask włosów jaki uzyskuję po użyciu szamponu. Włosy są miękkie i gładkie, a kolor podbity, czego chcieć więcej?

Odżywki używam niejako z przyzwyczajenia, lubię czuć ten 'poślizg' w czasie mycia włosów, ale w tym przypadku i bez użycia odżywki włosy wyglądają dobrze. 
Zapach szamponu jest bardzo przyjemny, świeży i lekko kwiatowy. Konsystencja średnio gęsta, z której można wytworzyć całkiem sporo piany. Szampon jest dość wydajny, bo na moje średniej długości włosy nie potrzeba dużej ilości.

Podsumowując, czasem warto wydać więcej, żeby ujrzeć upragnione efekty. Koszt szamponu zdaje się być wysoki, ale na co nam produkt do włosów farbowanych, który nie daje efektów. Tutaj efekty mamy, a jeżeli dodać dobre działanie, mamy idealny szampon do brązowych włosów.  



3

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Jak to jest z tymi kwasami? - porady eksperta

Kwasy od zawsze wprawiały mnie w poczucie niepewności. Obawiałam się ich używać, ale z drugiej strony ciekawość była na tyle silna, że gdzieś tam próbowałam je stosować. Myślę, że również większość z Was obawia się stosowania kwasów, bo jakby nie było w niepowołanych rękach i bez odpowiedniej wiedzy, można narobić sobie biedy.
Gdzie szukać porad, kiedy każdy mówi coś innego. Jeden poleca, drugi odradza, a Ty dalej nie wiesz.

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić pewną kobietę, z pasji kosmetyczka, z wykształcenia chemik. Niedawno wystartował blog Magdaleny Jaglarz, mojej imienniczki i kobiety, która dzieli się z nami własnymi doświadczeniami. Cóż jest więcej warte niż własne doświadczenia i pomoc innym?
Bardzo łatwo jest się pogubić w suchym tekście, z którego tak naprawdę niewiele rozumiemy. Są też takie tematy, jak np. kwasy, które musimy dobrze zrozumieć, bo nawet małe potknięcie może mieć duże tego skutki. 

Stosowanie kwasów w domu

Jeżeli chodzi o stosowanie kwasów w domu, Magdalena zaleca stosowanie ich w niskich stężeniach. Wiele z nas kupuje półprodukty i tworzy mieszanki do złuszczania w domu, jednak trzeba pamiętać o odpowiedniej pielęgnacji podczas ich stosowania, nieprzygotowana odpowiednio skóra może źle znieść zabieg. Dodatkowo należy pamiętać o zabezpieczaniu skóry filtrami i zachowaniu odpowiedniej częstotliwości ich stosowania. Jakie stężenia można stosować w domu, a jakie w gabinecie możecie zobaczyć artykuł o tym tutaj: KLIK

Totalną nowością dla mnie jest możliwość stosowania kwasów latem, o czym pisze Magdalena tutaj: 8 kwasów, których użyjesz latem. Sądziłam, że kwasów można używać tylko w okresie jesienno - zimowym. Jednak jeżeli chcemy zastosować kurację kwasami latem, należy stosować kwasy, które nie są fotouczulające oraz obowiązkowo stosować wysokie filtry. 

Kwas migdałowy to chyba jeden z najpopularniejszych kwasów powszechnie znanych. O jego wadach i zaletach możecie poczytać tutaj: KLIK. Jako ciekawostka, również dla mnie, to kwas azelainowy, który może być stosowany przez cały rok, ponieważ nie ma właściwości fotouczulających.

Blog Magdaleny to prawdziwa kopalnia wiedzy na temat kwasów, jeżeli chcecie zacząć stosować kwasy, ale obawiacie się o bezpieczeństwo stosowania w domu, polecam przestudiować posty, które na pewno rozjaśnią Wam sprawę. 


Podsumowując, jak to mówią strach ma duże oczy, kwasy również, ale z odpowiednią wiedzą i rozwagą możemy zawalczyć o naprawdę ładną cerę. Kwasów do  wyboru jest dużo, wystarczy tylko dopasować rodzaj i stężenie do naszej skóry i problemów z nią związanych.
4

sobota, 5 sierpnia 2017

SENELLE Cosmetics trio idealne?

Naturalne kosmetyki powoli wkradają się w łaski wielu konsumentek. Kobiety stają się bardziej świadome jeżeli chodzi o składy kosmetyków, nie bazują na obietnicach producenta i ładnych opakowaniach, ale skupiają się właśnie na składach. Już dawno przestałam zwracać uwagę na to do jakiego wieku przeznaczony jest krem, tylko jaki ma skład. A przede wszystkim ze względu na wrażliwą cerę na to czy krem nie zawiera przypadkiem parafiny.
Dzisiaj chciałam Wam przedstawić polską markę kosmetyków naturalnych Senelle. 


Z połączenia zmysłowości i piękna stworzyliśmy polską markę kosmetyków naturalnych.
Chcemy by Senelle była jak kobieta, do której jest kierowana: energiczna, zmysłowa, znająca swoją wartość, mająca własne zdanie, dzieląca się poglądami, uwielbiająca zmiany. Kobieta, która odnalazła równowagę i wie dokąd zmierza.



 SENELLE Summer odżywczy krem do twarzy

Dzięki zastosowaniu miodu ekologicznego wykazuje działanie przeciwzapalne i przeciwutleniające, wzmacnia barierę ochronną skóry przed promieniami UV i pobudza ją do regeneracji. Codzienna aplikacja kremu zapobiega przeznaskórkowej utracie wody. Hialuronian sodu sprawia, że naturalnie występujący w skórze, kwas hialuronowy (HA) działa jak „molekularna gąbka”. Krem wzmacnia barierę ochronną skóry i chroni ją przed czynnikami zewnętrznymi. Dodatkowo redukuje widoczne zmarszczki.


Skład:
Aqua, Propanediol, Isoamyl Laurate, Solanum Lycopersicum Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Coco Caprylate/Caprate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Linum Usitatissimum Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Propanediol Dicaprylate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Cetyl Esters, Punica Granatum Flower Extract, Oak Root Extract, Mel Extract, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Aphanizomenon Flos-aquae Extract, Sodium Hyaluronate, Glyceryl Caprylate, Sodium Phytate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Parfum



Cena: 89 zł
Pojemność
Dostępność: sklep Senelle - klik

 SENELLE Summer rewitalizujące serum olejowe 


Dzięki zastosowaniu roślinnego emolientu rewelacyjnie się rozprowadza i wchłania. Cudownie zmiękcza i wygładza skórę, pozostawiając jedwabiste odczucie.

Stosuj serum systematycznie, a zobaczysz jak ekstrakt z lawendy pomaga spłycić widoczne zmarszczki. Olejowy ekstrakt z ziaren kakaowca odstresowuje, pięknie rozświetla i poprawia koloryt skóry. Działanie uzupełnia witamina E – fantastyczny antyoksydant, wzmacniający barierę naskórkową.


Skład:
Helianthus Annuus Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Solanum Lycopersicum Seed Oil, Isoamyl Laurate, Linum Usitatissimum Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Tocopherol, Theobroma Cacao Extract, Lavandula Stoechas Extract, Punica Granatum Flower Extract, Oak Root Extract, Cocos Nucifera Oil, Parfum


Cena: 119 zł
Pojemność: 30 ml
Dostępnośćsklep Senelle - klik


 SENELLE Summer korygujący krem pod oczy

Bazę kremu pod oczy stanowią trzy uzupełniające się oleje: lniany, z pestek pomidora oraz ze słodkich migdałów. Znajdziesz w nim również innowacyjne olejowe substancje aktywne: Oléoactif® DIAM 2% oraz Oléoactif® Pomegranate 2%.
Kompozycja, która w naturalny sposób wspomaga odżywienie i regenerację. Konsekwentne stosowanie kremu wspomaga proces redukcji cieni oraz minimalizuje opuchliznę pod oczami. Skóra staje się napięta, wygładzona i nawilżona.




Cena: 79 zł
Pojemność: 15 ml
Dostępnośćsklep Senelle - klik


Produkty będę opisywać razem, ponieważ stosowałam je jako zestaw uzupełniający się wzajemnie. Trochę obawiałam się serum olejowego, bo moja cera różnie reaguje na oleje, ale niepotrzebnie, bo po pewnym czasie zaakceptowała swojego rodzaju olejowanie na noc. 

Krem pod oczy to mój ulubieniec, jest dość delikatny w konsystencji, ale robi dobrą robotę. Skóra pod oczami jest miękka, a wszelkie opuchnięcia rano są dużo mniej widoczne. Skład kremu pod oczy również jest naładowany olejami i ekstraktami. Ciekawy jest dla mnie ekstrakt z kofeiny, czyżby miał pobudzać i poprawiać krążenie? Zauważyłam równie, że krem rozjaśnił cienie pod oczami i rano nie muszę posiłkować się mocnym korektorem, wystarczy delikatny. 

Krem odżywczy sugeruje, że jego konsystencja będzie konkretna i dość tłusta, co niespecjalnie pasuje na letni okres. Jednak nic bardziej mylnego, owszem skład jest bardzo bogaty, mamy tam mnóstwo olei oraz ekstraktów, jednak wchłania się bardzo dobrze i nie zostawia tłustego filmu na skórze. Ze względu na skład stosowałam go głównie na noc, jednak i na dzień spisuje się nieźle, ponieważ dobrze współpracuje z makijażem i nawet lekko matuje skórę w dzień. 
Moja mieszana cera bardzo go polubiła, utrzymał w ryzach strefę T i nie spowodował suchych skórek na policzkach. 

A na koniec serum olejowe, które zużyłam do połowy, a resztę oddałam mamie, która jest posiadaczką suchej skóry i uważałam, że u niej sprawdzi się o wiele lepiej i tak było. W przypadku mojej cery krem odżywczy wystarczał w zupełności. 
Serum olejowe jest faktycznie olejowe, często spotykam się z podobnymi serami gdzieś 'olejowe' jest mocno nadużyte, ponieważ olej jest jeden i to gdzieś w połowie składu. 
Serum w przypadku suchej skóry mocno ją nawilża i sprawia, że wygląda promienniej i zdrowiej. 



Podsumowując, cieszę się bardzo, że polski rynek celuje właśnie w kosmetyki naturalne. Super mieć 'pod nosem' takie dobrocie. Z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę Senelle Autumn, mam nadzieję, że znajdą się w niej równie ciekawe produkty. 

9

wtorek, 1 sierpnia 2017

Home decor z Gamiss i akcesoria z Zaful

Zapraszam na kolejny wpis z serii 'home decor', tym razem ze sklepu Gamiss. Asortyment jest bardzo podobny do innych tego typu sklepów. Z ubrań przerzuciłam się chwilowo właśnie na artykuły dekoracyjne, bo zaczęło mi brakować takich dodatków w domu. A jakie okazały się w rzeczywistości? Zobaczcie sami.

Pierwsza zamówiona rzecz to zestaw lustrzanych motyków. W sumie to teraz nie bardzo wiem gdzie mogę je ulokować więc odczekają swoje. Bardzo fajna sprawa jak chcemy trochę urozmaicić wnętrze. 

Lustrzane motylki: KLIK

Jakiś czas temu w Biedronce były do kupienia bardzo podobne ozdoby z ledowymi światełkami. Udało mi się kupić tylko strzałkę. Fajnie się prezentują nie tylko jako lampka nocna, ale również jako dekoracja. Konik wpadł w oko mojej córce i zasilił szereg pluszaków na komodzie. ;)

Lampka LED: KLIK

Kolejna rzecz to również lampka, ale tym razem dotykowa. Pod wpływem dotyku zmienia się jej kolor. Co prawda jak dla mnie w czasie szybkiej zmiany kolorów można dostać oczopląsu więc preferuję jeden kolor, ale dla moich córek większą frajdę sprawia zabawa kolorami.
Lampka jest na baterie, ale mamy również dołączony kabel usb więc możemy podłączać ją również do kontaktu. Jest z silikonu więc nawet jeżeli spadnie z szafki, nie potłucze się. 

Lampka: KLIK

Bardzo dawno nie kupowałam i nie nosiłam zegarków. W zasadzie to nawet nie wiem dlaczego więc postanowiłam skusić się na dwa modele. Pierwszy to ten z motywem Paryża, który de facto przywłaszczyły sobie moje córki. Jednak strata mała, bo pasek jest sztywny i źle się układa. Poza tym już pierwszego dnia odpadła szlufka. ;)


Zegarek: KLIK

Drugi zegarek jest już zdecydowanie lepszy, jest moim zdaniem lepiej wykonany. Poza tym miękki silikon dobrze układa się na nadgarstku. Czarny, klasyczny, pasujący do wszystkiego. Ciekawa jestem tylko jak długo wytrzyma, a może się zdziwię i wytrzyma naprawdę długo. Nie mniej jednak ten mogę polecić. 


Silikonowy zegarek: KLIK

Miały być pędzle, wyszło jajo, dosłownie i w przenośni, bo zamawiałam zestaw pędzli z blenderem gratis, a przyszedł sam blender. ;) Nie wiem, może pędzle dojdą osobną paczką, nie mniej jednak sytuacja dość dziwna, bo zdarzało mi się, że coś nie przyszło, ale raczej nie zdekompletowany zestaw.
Jeżeli chodzi o samo jajko, to postaram się to zobrazować na postawie oryginalnego BB i jajka z Avonu czy Ori, jeden grom, oba tak samo twarde. Otóż, umówmy się mało, które jajko ma szansę przebić oryginał, jest kilka bardzo fajnych, ale trochę odstają. Chińskie jajo jest gdzieś po środku w kwestii miękkości, nie jest tak twarde jak owe katalogowe jajka, ale nie jest też tak sprężyste jak oryginał. Ostatecznie nie jest złe, ale pędzlami również bym nie pogardziła. ;)



Blender: KLIK


I to by było na tyle. Kilku rzeczy jeszcze brakowało, ale jak dojdą postaram się opublikować dodatkowy wpis ze zgubami. 

A Wy w jakie rzeczy celujecie w zagranicznych sklepach? Ubrania czy akcesoria?

4
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.