sobota, 30 marca 2013

Wesołych!

Kochani, życzę Wam rodzinnych, zdrowych i pogodnych Świąt!

Blanka ;*

(Szkoda tylko, że Święta w tym roku są białe, ale jestem to w stanie znieść z nadzieją na poświąteczne słoneczko ;))


9

piątek, 29 marca 2013

Kosmetyczne nowości

Niedługo chyba utonę w kosmetykach, ale co poradzić jak natura kobieca daje o sobie tak bardzo znać. ;)

Korzystając z okazji darmowej wysyłki, zrobiłam zamówienie na ABC Uroda. Długo chodziła za mną maska Kallosa i w końcu ją mam. ;) Przy okazji wpakowałam do koszyka maskę i szampon do włosów Sleek Line, to moje pierwsze kosmetyki tej firmy. Wpadły też trzy pędzelki Donegal i gratis szampon Latte.

Serical, Kallos al Latte, mleczna maska do włosów - 12 zł
Stapiz, Sleek Line, szampon z jedwabiem Repair - 6,90 zł
Stapiz, Sleek Line, maska do włosów z jedwabiem Colour - 10, 50 zł
Serical, Kallos al Latte, szampon do włosów - ok. 8 zł
Pędzelek do obrysu oczu - 2,06 zł
Pędzelek do cieni - 4,54 zł
Pędzelek ukośny do kącików oczu - 2,41





Paczka, która mnie bardzo ucieszyła to przesyłka od sklepu Szczotkarnia. Kupiłam jakiś czas temu Dtangler (tańszy odpowiednik Tangle Teezera) i jestem średnio zadowolona, ale o nim zrobię oddzielną recenzję. Moja szczotka z naturalnego włosia już ledwo zipie więc akurat czas na nową. ;) W paczce znalazły się dwie szczotki do włosów i jedna do masażu, już zaczęłam testowanie. ;)


Firma Pixie Cosmetics skusiła mnie swoim pędzelkiem. Jest on w promocyjnej cenie, bo miał posiadać jakieś wady, ale ja na swoim egzemplarzu nie widzę ani jednej ryski. ;) Pędzel kupiłam w cenie promocyjnej 19 zł z 48 zł, także bardzo opłacalnie. Pędzel jest bardzo miękki, lekki i bardzo ładny wizualnie, to mój pierwszy pędzel flat top. Dostałam również kilka próbek podkładu i pudru wykończeniowego.






Na blogu Śliwki Robaczywki brałam udział w testach, testowałam krem z oliwą z oliwek i moja recenzja została wyróżniona za co mogłam wskazać 2 produkty, które chciałabym przetestować ze sklepu Blisko Natury, olejami nigdy w życiu nie pogardzę, tym bardziej, że są to oleje , których jeszcze nie testowałam. Jeszcze raz dziękuję Ewelinie za wyróżnienie. ;)


Nie byłabym sobą, żebym nie wzięła kolejnego żelu pod prysznic. Tak więc Isana melonowo -gruszkowa jest moja, ale coś czuję, że wrócę po kolejne. ;)


Co Wam się najbardziej spodobało?

17

czwartek, 28 marca 2013

BingoSpa, peeling błotny z kwasami owocowymi

Swojego ulubieńca w peelingach do twarzy mam, ten od Bingo jest dla mnie nowością, bo zawiera kwasy owocowe i jest to peeling błotny. Z czystymi kwasami nie miałam jeszcze do czynienia, chociaż usilnie się zabieram za kurację kwasami. Używam sera do twarzy czy kremy z bardzo małym stężeniem kwasów.
Od tego peelingu oczekiwałam dużo więcej niż od reszty produktów. A zatem jak się sprawdził?

BingoSpa, peeling błotny do twarzy kwasy owocowe



Drobnoziarnisty peeling błotny do twarzy z kwasami owocowymi AHA delikatnie usuwa martwy naskórek. Zawiera 10% naturalnego błota z Morza Martwego, 2% mielonych pestek z oliwek i 50% procentowe kwasy owocowe. Składniki zawarte w błocie z Morza Martwego troskliwie pielęgnują skórę skłonną do trądziku, wyprysków i łojotoku. Kwasy owocowe złuszczają naskórek. Zwiększają poziom nawilżenia skóry czego efektem jest poprawa elastyczności i wyglądu zewnętrznej warstwy skóry. Po starannie wykonanym peelingu skóra jest oczyszczona i wygładzona, bardziej podatna na działanie aktywnych substancji zawartych w preparatach kosmetycznych.


Pojemność: 100 g
Cena: 12 zł
Dostępność: klik
SkładAqua, Dead Sea Mud, Cetearyl Alcohol and Ceteareth-20, Olea Europea Seed Powder, Cetyl Alcohol, Passiflora Edula Fruit Extract, Saccharum Officinarium Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Ananas Sativus Extract, Vitis Vinifiera Extract, Citric Acid, DMDM-Hydantoin, Methyl Paraben, Ethyl Paraben


Peeling zamknięty z plastikowym słoiczku z zakrętką, typowym dla Bingo. Dość specyficzny jest zapach i kolor, peeling lekko zajeżdża błotkiem, ale dla mnie to nie przeszkadza, bo na twarzy jest prawie niewyczuwalny. Peeling nie należy do grupy mocnych zdzieraków, ale mimo to jest bardzo fajny. Po zmyciu peelingu odczuwalne jest wyraźne wygładzenie twarzy, zauważyłam też zwężenie porów. Konsystencja może się wydawać zbyt rzadka, ale nie ma problemu z aplikacją czy spływaniem z twarzy. Mimo swojej delikatności peeling dobrze oczyszcza skórę twarzy, posiada dość dużo drobinek peelingujących, które dobrze złuszczają martwy naskórek. Kolejnym plusem jest skład, peeling zawiera naturalne błoto z Morza Martwego, zmielone pestki z oliwek, ekstrakty z: passiflory, cytryny, ananasa, z liści winogron i wyciąg z trzciny cukrowej. Zawiera też parabeny, aczkolwiek mi one zupełnie nie przeszkadzają, a słyszałam nawet, że są najlepiej przebadanymi konserwantami. Warto wspomnieć też o wydajności, peeling jest bardzo wydajny, a przy takiej cenie to super interes. Z czystym sumieniem mogę polecić owy peeling, jeżeli Wam nie podpasuje, to krzywdy na pewno nie zrobi. 

Jakie są Wasze ulubione peelingi do twarzy?

Pozdrawiam
Blanka ;*

9

niedziela, 24 marca 2013

Moje hity DECUBAL

W każdej serii kosmetyków zawsze znajdą się jakieś hity i buble. Minęło trochę czasu i wyłoniłam swoich ulubieńców, na buble przyjdzie czas.


Decubal, olejek pod prysznic i do kąpieli


Opis producenta:
Olejek pod prysznic i do kąpieli. Delikatnie oczyszczający olejek z naturalnym olejkiem jojoba do częstego stosowania pod prysznicem i do kąpieli, odpowiedni do pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej i atopowej.
Skutecznie oczyszcza i jednocześnie zmiękcza skórę. Zapobiega wysuszaniu skóry podczas kąpieli dzięki zawartości naturalnych olejków roślinnych i witaminy E oraz łagodzi podrażnienia dzięki wyciągowi z rumianku.


Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 30 zł
Dostępność: klik, apteki
Skład: MIPA-Laureth Sulfate, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocamide DEA, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Ethylhexyl Stearate, Ricinus Communis Seed Oil, Laureth-4, Propylene Glycol, Polyglyceryl-3 Caprylate, Aqua, Tocopherol, Bisabolol, Tocopheryl Acetate, Citric Acid.


Olejek używałam i pod prysznic i do kąpieli, bardziej przypadła mi do gustu wersja pod prysznic. Do olejku dołączona jest saszetka o zapachu grejpfruta, którą możemy sobie wlać do olejku zgodnie z upodobaniami. Ja co prawda nie przepadam za tym zapachem, ale po wlaniu do butelki olejek pachniał bardzo ładnie więc to była dobra decyzja. Sam olejek jest bezzapachowy. Po umyciu się olejkiem nie czułam potrzeby nałożenia balsamu, jednak czasem i tak nakładałam, dla lepszego efektu. Nie stosuję gąbek do mycia, bo wydają mi się mało higieniczne, dlatego wszystkie kosmetyki myjące stosuje bezpośrednio na ciało, olejek w połączeniu ze skórą tworzy kremową konsystencję. Olejek pozostawia lekki film na skórze, ale mi to żadnym wypadku nie przeszkadza, bo stosuje go tylko wieczorem. Jedyną wadą jest cena olejku, dlatego nie będzie on stałym gościem w mojej łazience, ale na pewno skuszę się jeszcze kiedyś na niego.


Decubal. nawilżająca pianka do mycia twarzy


Opis producenta:
Łagodna i nawilżająca pianka do mycia twarzy, odpowiednia dla cery suchej i wrażliwej. Jej konsystencja jest niezwykle lekka i łagodna dla skóry twarzy. Decubal Face Wash skutecznie oczyszcza skórę bez jej odwadniania.
Delikatnie złuszcza naskórek dzięki zawartości alantoiny, nawilża dzięki zawartości gliceryny, łagodzi podrażnienia dzięki zawartości rumianku, pobudza naturalny proces regeneracji dzięki zawartości witaminy B3. Pozostawia skórę oczyszczoną, nawodnioną i gotową na zastosowanie Twojego kremu do twarzy. 


Pojemność: 150 ml
Cena: ok. 20 zł
Dostępnośćklik, apteki
Skład: Glycerin, Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Niacinamide, Sucrose Cocoate, Allantoin, Caprylyl Glycol, Bisabolol, Sodium Gluconate, Citric Acid.



Z piankami do czynienia miałam bardzo mało, z dość oczywistego powodu, kupiłam kiedyś piankę do mycia twarzy i okazała się totalną klapą, przez to zraziłam się do pianek i więcej nie podejmowałam prób. Przechodziłam przez żele, mydełka itp., ale zawsze to było nie to. Moja skóra nie cierpi wody z kranu, po umyciu nią twarzy zawsze miałam wrażenie jakbym potraktowała się papierem ściernym i dodatkowo obsypała twarz czymś tępym. Do pianki Decubal podchodziłam jak pies do jeża, ale po paru użyciach przekonałam się, a co więcej pianka zostanie ze mną na stałe! Pianka posiada bardzo ładne i proste opakowanie oraz praktyczny dozownik. Pianka ma całkiem przyjazny skład, zawiera dwa łagodne detergenty oraz składniki nawilżające: glicerynę, niacynamid i alantoinę i bisabolol, które likwidują zaczerwienienia skóry. Wystarczy jedna pompka do dokładnego umycia całej twarzy, co przekłada się na jej dość dobrą wydajność. Pianka przyjemnie nawilża i wygładza skórę twarzy, nie ma mowy o uczuciu ściągnięcia skóry. Pianka nadaje się nie tylko do skóry suchej, moim zdaniem nadaje się do każdego typu skóry. Od jakiegoś czasu stosuje też kwasy i sera z kwasami, a pianka ratuje moją wysuszoną skórę. Jest to produkt, który z pewnością mogę polecić i dołącza on do moich ulubieńców.



Decubal, Clinic Cream, odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej



Opis producenta:

Odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej. Odbudowuje lipidową barierę ochronną skóry oraz pozwala przywrócić naturalną równowagę nawilżenia skóry. Zmiękcza i przywraca komfort skórze suchej i atopowej.
Oryginalny krem Decubal opracowany przy współpracy dermatologów. Polecany do codziennej pielęgnacji podrażnionej skóry pacjentów z atopowym zapaleniem skóry i łuszczycą.



Pojemność: 250 ml
Cena: ok. 20 zł
Dostępność: klik, apteki
Skład: Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Sorbitan Stearate, Lanolin, Dimethicone, Cetyl Alcohol, Polysorbate 60, Sorbic Acid.


Bezzapachowy balsam do ciała? Raczej bym nie kupiła. Z wielką ciekawością podeszłam do balsamów, które mają zapewnić nawilżenie suchej skórze. Moja skóra przechodzi okres przesuszenia właśnie w zimie. Krem otrzymujemy w biało-czerwonej tubie z małym, praktycznym dozownikiem. Konsystencja jest gęsta i zbita, lekko tłustawa, mimo to dość dobrze się rozsmarowuje i w miarę szybko wchłania. Moc tkwi w prostym i konkretnym składzie, zawiera nawilżającą glicerynę i lanolinę. Nawilża, wygładza, natłuszcza i nie podrażnia. Czego chcieć więcej? W dodatku nie szczypią mnie nogi po goleniu, co jest dość częstym zjawiskiem. Nawilżenie jest na tyle konkretne, że czuję je jeszcze na następny dzień, co mi się raczej nie zdarzało w przypadku jakiegokolwiek mazidła do ciała. Przechodząc do zapachu, to jest chyba jedyny minus balsamu, mimo, że nie ma dodatku zapachowego to substancje z jakich jest robiony w połączeniu pachną strasznie źle, a konkretniej śmierdzą, ale chyba znalazłam na to sposób: dodaje kilka kropli olejku eterycznego i smrodek mam z głowy. Krem jest średnio wydajny, ale wszystkie jego małe niedociągnięcia rekompensuje mi jego idealne działanie. Na pewno skuszę się na jego zakup.


Macie swoich faworytów wśród kosmetyków Decubal?

Jadę odpocząć na parę dni, odpiszę na wszystko jak wrócę. ;)
Pozdrawiam
Blanka ;*
7

sobota, 23 marca 2013

BingoSpa Jedwabne serum do mycia włosów

Hej ;)
Dziś recenzja pierwszego produktu od Bingo.
Z listy kosmetyków jaka została udostępniona musiałam wziąć coś do włosów. ;)
Wahałam się między tym a kolagenowym, ale ostatecznie wybór padł na jedwabne.
Czy dobrze wybrałam? Czytajcie dalej ...


Opis producenta:
Odbudowujące i uelastyczniające serum BingoSpa do mycia włosów.
Proteina jedwabiu posiada znaczne pokrewieństwo do protein występujących w skórze i włosach. Dzięki temu rozpuszczalne białko jedwabiu może tworzyć na powierzchni włosów film ochronny, który wygładza ich powierzchnię. Nadaje to włosom przyjemny chwyt, poprawia ich czesalność. 

Proteiny jedwabiu posiadają ładunek elektrostatyczny przeciwny do ładunku włosów, dzięki czemu preparat posiadający w swoim składzie proteiny jedwabiu silnie przywierają do ich powierzchni.

Bogate w proteiny jedwabiu serum BingoSpa zwiększa zatrzymywanie wilgoci na powierzchni włosów poprawiając ich podatność na układanie, zapobiega ich elektryzowaniu, nadaje włosom elastyczność, miękkość oraz jedwabisty połysk.



Pojemność: 150 ml

Cena: 9 zł

Dostępność: klik, Tesco Extra

Serum zamknięte w małej przezroczystej buteleczce z dużym otworem, co nie jest dobrym rozwiązaniem. Sam pomysł z papierową etykietą jest bardzo nietrafiony, w przypadku kosmetyków mających kontakt z wodą; naklejka moknie, odkleja się i brzydko marszczy, co nie wygląda dobrze. Zapach jest dość mydlany, ja osobiście odczuwam go jako mało przyjemny, ale nie mocno drażniący.

Serum dość dobrze się pieni, dobrze oczyszcza włosy, które aż skrzypią podczas mycia, ale strasznie je plącze, odżywka bezwzględnie konieczna. Serum jest koloru jasnoróżowego, a konsystencja serum jest gęsta i dość ciężko wydobyć ją z opakowania, które jest twarde, ja odwracam je i czekam aż trochę spłynie. 

A jak z działaniem? Jest to swojego rodzaju szampon, a od szamponu, który jest chwilę nie wymagam tak naprawdę wiele. Nie jest od dla mnie dobry na co dzień, bo posiada trochę za mocne detergenty, ale raz ana parę dni jest dobrze. Lekko unosi włosy u nasady i wygładza. Nie wysusza mi włosów i nie powoduje nadmiernego elektryzowania, za to jak wspomniałam wcześniej bardzo plącze włosy. Nie wiem czy skusiłabym się na zakup, jestem w trakcie poszukiwania szamponu idealnego więc prawdopodobnie nie. 

Znacie serum od Bingo?
Jesteście zadowolone?

2

piątek, 22 marca 2013

Mariza Briliant nr 7702

W moim pierwszym zamówieniu z Marizy znalazły się dwa lakiery z serii Mariza Brilliant. W katalogu jest informacja, że lakiery są karnawałowe, ale moim zdaniem nadają się na co dzień.

Mariza Brilliant 7702



Lakier ma odcień bardzo ładnego wrzosowego fioletu, w słońcu mieni się mnóstwem malutkich drobinek. Nie jest to typowy lakier brokatowy więc nie ma problemu ze zmywaniem. Co do trwałości to lakier mam już na pazurkach 4 dzień i nie zauważyłam żadnego odprysku czy schodzenia koloru, także trwałość jak najbardziej na plus. Do pokrycia płytki, potrzebne są dwie warstwy, jedna daje bardzo delikatny efekt.
Lakier jest dostępny w 6 kolorach, kosztuje od 9-12 zł zależnie od promocji.







Pozdrawiam
Blanka ;*

17

czwartek, 21 marca 2013

Zamówienie ZSK

W zabawę w półprodukty zaczęłam się bawić już jakiś rok temu. Na początku nabrałam ich od czapy, bo potem nie miałam jak połączyć, a niektóre okazały się całkowicie zbędne. Z czasem zamawiałam tylko to co jest mi potrzebne, a teraz nauczyłam się minimalizować zamówienie tylko do niezbędnych półproduktów lub tych co się skończyły. Wzięłam też z ciekawości gotowe zestawy: dwa na przebarwienia (dla siebie i dla mamy) i jeden anty-aging.





Eliksir wybielający przebarwienia i piegi
Serum anty-aging


Kompozycja witaminowa All-in-one - słyszałam wiele dobrego więc sama wypróbuję
Mleczan sodu - dobry nawilżacz, któego mi brakowało
FEOG - konserwant - dotyczczas nie konserwowałam kosmetyków, ale denerwowało mnie, że tak szybko się psują oraz to, że trzeba pamiętać o trzymaniu w lodówce
Potrójny kwas hialuronowy -  do masek do włosów, do twarzy, do wszystkiego ;)


Kofeina farmaceutyczna - spróbuję wypróbować jako dodatek do wcierki do włosów
Korund - mikrodermabrazja - dostałam gratis, zobaczymy jak i kiedy się nada
Spirulina - algi morskie - miałam próbkę i byłam zadowolona z efektów na włosach, działa też podobno wybielająco na twarz
Papierki lakmusowe - zwiedziłam pół miasta w ich poszukiwaniu i nigdzie nie znalazłam więc była okazja na zamówienie
Łyżeczki miarowe - 1 ml, 2 ml, 2,5 ml i 5 ml






Zamawiacie półprodukty?
Jakie są Waszymi faworytami?
16

poniedziałek, 18 marca 2013

Nowościowo ...

Dzisiaj kolejny post z nowymi nabytkami. ;) Kto ich nie lubi... ;)

Pierwszą paczuszką, którą dostałam jest Hexxbox od Hexxany z bloga 1001 pasji. 
Gratuluje autorce wspaniałej akcji oraz idealnego dobrania kosmetyków do testowania. ;) 
Kosmetyki przesłała mi Ambasada Piękna, a w paczce były:

FAROUK, CHI, Pearl Complex, odbudowujący kompleks perłowy z białą truflą
FAROUK, CHI, Keratin Mist, kuracja nawilżająca i wzmacniająca włosy bez spłukiwania


Co jakiś czas jak wpadnie mi katalog w łapki, zamówię sobie coś z Avonu. Zamawiam raczej sprawdzone kosmetyki, czasem trafi się zaćmienie umysłu i wezmę coś co potem muszę wyrzucić. Avon ma ładne wody i w bardzo przystępnej cenie. Woda LBD jest ze mną bardzo długo, mimo, że mam mnóstwo innych zapachów ten zawsze musi być. Incandessence też lubię, chociaż wzięłam, bo była akurat promocja. ;)


Lubię Biedronkę za to, że mogę zrobić zakupy spożywcze, a zarazem poczuć się jak w mini drogerii. ;)
I takim sposobem ujrzałam niedawno lakiery Virtual w zawrotnej cenie 1,99 zł. ;)) 
Ciemną śliwkę już mam, ale na lato przydałoby się trochę koloru. ;)
Widziałam jeszcze pastelowy niebieski i zielony, ale ja źle się czuje w takich kolorach na paznokciach.


Podgrzewacze z Biedronki palę nałogowo, postanowiłam zaopatrzyć się też w kominek
Na razie taki zwykły, później pomyślę nad jakimś lepszym. Kosztował 8,99 zł, wybór kolorów był dość mały. Już się czaje na olejki zapachowe. ;)

Gazetka z Rossmanna mnie średnio zainteresowała, ale zaopatrzyłam się w mój ulubiony tusz Wibo, bez promocji za ponad 9 zł. Tusz moim zdaniem należy do grupy tanie i dobre. 


Koszyczek z mini produktami od L'Occitane. Na ten temat już chyba wszystko zostało powiedziane więc nie będę się powtarzać. Jednak szkoda, że początek współpracy jest tak kiepski. Idealny przykład na to, że nie ilość się liczy, a jakość. No cóż, trzeba liczyć na to, że dalsza współpraca będzie lepsza.



Pozdrawiam
Blanka ;*

18
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.