piątek, 31 maja 2013

Majowe dno ;)

W kwietniu moje denko było bardzo marne, ale tak jak myślałam w kolejnym miesiącu nadrobiłam. Zapasy powoli się uszczuplają. ;) W maju wykończyłam  sporo kosmetyków z czego jestem bardzo zadowolona, bo robi się miejsce na nowe nabytki ;)



1. Luksja płyn do kąpieli Blueberry muffin - płyn do kąpieli pełni u mnie rolę wielofunkcyjną, używam go zgodnie z przeznaczeniem jako płynu do kąpieli, jako żelu pod prysznic i jako mydła w płynie do mycia rąk. Wielka butla jest bardzo opłacalna, jednak zapachy dość szybko mi się nudzą i chcę wypróbować inne,  a składy kosmetyki myjące mają na tyle podobne, że co za różnica czym się myjemy. ;) Płyn jest bardzo wydajny, dobrze się pieni i bardzo ładnie pachnie, czego chcieć więcej. Teraz wypróbuję inne wersje zapachowe, ale do tej na pewno wrócę.
Kiedyś kupię ponownie

2. Isana Ol Dusche Melone&Brine - żel pod prysznic gruszkowo- melonowy to bardzo fajne połączenie plus zatopione w żelu perełki z olejkiem. Żel spełnia swoje zadanie dobrze myje i oczyszcza ciało, nie zauważyłam ani wysuszenia ani nawilżenia, zapach nie zostaje na skórze po myciu. Jednak za taką cenę warto się skusić. 
Pewnie kupię ponownie

3. Skarb Matki mydełko pod prysznic - mydełko jest od 1 miesiąca życia, a skład pozostawia wiele do życzenia, jak dla mnie to za silne detergenty dla tak delikatnego ciała. Mydełko ładnie pachnie i dobrze myje, ale to tyle. Od kosmetyków dla niemowląt wymagam o wiele więcej niż dla siebie, dlatego nie skuszę się na zakup.

4. Noni Care tonizujący żel pod prysznic - żel podbił moje serce swoim zapachem, owocowym, bardzo pięknym, w dodatku utrzymuje się jakiś czas na skórze i pachnie nim cała łazienka, nawet mąż mi go podbierał ;) Konsystencja jest żelowa, łatwa do rozprowadzenia, jest też wydajny, wystarczy mała ilość do umycia ciała.
Na pewno kupię ponownie


5.Avon Care silicone glove 
6. Avon Care Revitalising Glicerine hand cream
Czasem bywa tak, że mimo tego, że czegoś nie używamy to szkoda tego wyrzucić, bo może się przyda. Otóż obu kremów użyłam po kilka razy i odstawiłam. Kiedyś miałam manię kupowania kremów do rąk teraz już wybieram je z rozwagą. Kremy z Avonu na mnie nie działają, w dodatku zostawiają lepką warstwę po zaaplikowaniu, nie pachną wcale (silikonowy) albo pachną duszącymi zgniłymi owocami (glicerynowy).
Nie kupię i nie polecam


7. Isana Body Creme Sheabutter&Kakao - tego kremu nie trzeba nikomu przedstawiać, świetny i do ciała i do kremowania włosów. 
Receznja: klik
Kupię ponownie (w zasadzie mam już kolejne opakowanie ;))


8. Falvit - wracam do niego od lat, pomaga mi w czasie zimowym i stosuję go na czas przesilenia letniego, ale i na cały rok jest odpowiedni. Kiedyś kupię ponownie na razie mam inne suplementy.

9. Decubal - co do tego kremu mam mieszane uczucia, bo używany co parę dni jest w porządku, jednak stosowanie codziennie wiązało się u mnie z zapychaniem.
Recenzja: klik
Raczej nie kupię ponownie


10. Receptury babuszki Agafii naturalny lotion przeciw wypadaniu - nie sugerujcie się opakowaniem, bo wszystkie wcierki przelewam do Joanny Rzepy, ale się machnęłam i opakowanie po toniku poszło do kosza. Jest o wiele lepszy od swojego wzmacniającego brata, faktycznie ogranicza wypadanie włosów, przyśpiesza porost i powoduje wysyp nowych włosów. Świetnie też nabłyszcza włosy. 

Kupię ponownie

11. Avon, Foot Works scrub do stóp - typowy przeciętniaczek, ściera naskórek, ale bardzo delikatnie, ja do stóp potrzebuje konkretnych zdzieraków.
Nie kupię ponownie

12. BeBeauty, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu - nie wiem, która to już moja butelka z kolei, ale lubię i na razie nie zmienię. Wydaje mi się, że głos o wycofaniu był niesłuszny, bo u mnie cały czas jest jego dostawa.
Recenzja: klik
Kupię ponownie, ale za jakiś czas, bo na razie mam zapas

13. Marc Anthony terapia do włosów z olejkiem arganowym - olejek starczył mi na długi czas więc jest bardzo wydajny, działanie również na plus, myślę, że skuszę się na zakup. 
Recenzja: klik


I to by było na tyle. ;)

Jestem z siebie dumna, bo udało mi się wykończyć całkiem niezłą liczbę kosmetyków. ;)

Pozdrawiam
Blanka :*


środa, 29 maja 2013

Makijaż: kolorowa kreska

Hej ;)

Dzisiaj nietypowo, bo na pierwszym planie będzie tęczowa kreska, która jest jeszcze dość nieudolna, bo to dopiero pierwsza próba. Niedługo będę kombinować z łączeniem innych kolorów oraz dokładaniem większej ilości odcieni do kreski, na razie kreska powstała z trzech kolorów z paletki Sleek Respect.




Do makijażu użyłam:

Twarz: 
Annabelle Minerals podkład mineralny Natural Light
Mariza pryzma do makijażu
Annabelle Minerals korektor light

Oczy:
Avon, baza pod cienie
Sleek Respect, cienie: Aretha Orange, O'Jays, Otis Red
Wibo, Growing Lashes Maskara


Usta:
Avon, mini szminka Mirage

Brwi:
Manhattan, cienie do brwi


Jak się zapatrujecie na taki makijaż? ;)

Pozdrawiam
Blanka ;*

wtorek, 28 maja 2013

Spotkanie blogerek z Podlasia ;))

Hej ;)

Czy są tu jakieś Podlasianki? ;)

Organizujemy pierwsze spotkanie blogerek z Podlasia!

Pokażmy, że i w Podlasiu siła! ;)

Spotkanie odbędzie się 20 lipca o godz. 13.30.




Zgłoszenia zbieramy do 20 czerwca!

Zgłaszać się można do mnie:
unicorn8177@gmail.com
oraz do:
Pani domu: PaniDomuNaZakupach@gmail.com

Temat: SPOTKANIE
treść: IMIĘ, ADRES BLOGA



Zapraszamy wszystkie blogerki z Podlasia i nie tylko! ;)

O oleju kokosowym

Hej ;)
Dzisiaj parę słów o oleju kokosowym większości pewnie bardzo dobrze znanym. ;) Kiedyś omijałam go szerokim łukiem, bo wyczytałam, że może puszyć wysokoporowate włosy, ale miałam kiedyś malutkie opakowanie i nie zauważyłam, żeby coś się złego działo z włosami. 
A czy jestem zadowolona po przetestowaniu całego słoiczka?
O tym niżej. ;)







Palma kokosowa nazywana jest „drzewem życia” i nic w tym dziwnego, gdyż jej owoce – kokosy, zawierają wiele zarówno odżywczych, jak i leczniczych składników. Olej kokosowy tłoczony na zimno pozyskuje się z wysuszonego miąższu kokosa (kopry) poprzez mechaniczne wyciśnięcie. Olej ten charakteryzuje się naturalnym, typowym dla kokosa, smakiem i zapachem (dla odróżnienia postać rafinowana jest praktycznie bezwonna). W temperaturze 23-27°C występuje w postaci stałej, przypominając na pierwszy rzut oka smalec. 

Olej ten zawiera niewielkie ilości NNKT, dlatego jest bardzo mało wrażliwy na utlenianie, nie wymaga więc przechowywania w lodówce. Tym samym nie jest podatny na jełczenie.Olej kokosowy w swoim składzie zawiera około 98% nasyconych kwasów tłuszczowych. Podstawowe kwasy n tłuszczowe nasycone to kwas laurynowy 44-51%, kwas mirystynowy 13-18%, kwas palmitynowy 8-12%. Kwas laurynowy znacząco przyczynia się do poprawy odporności organizmu. Znajdziemy go np. w mleku matki.

Olej kokosowy znajduje również zastosowanie w kosmetyce jako krem, balsam, maseczka. Z powodzeniem możemy stosować go bezpośrednio na skórę i włosy, efekt to elastyczna skóra i błyszczące zdrowe włosy. Stosowany systematycznie spowalnia proces starzenia się skóry.


Możecie zobaczyć jak szybko się topi pod wpływem ciepła skóry:





Pojemność: 200 ml
Cena: 20 zł
Dostępność: KLIK W sklepie znajdziecie dość szeroki asortyment, od kosmetyków naturalnych poprzez produkty dla dzieci po zdrową żywność. Natknęłam się również na EkoPędzle oraz dostępne są znane Ecotoolsy.

Jak już wspomniałam olej kokosowy nie był produktem, który muszę mieć. Zazwyczaj celowałam w oleje polecane dla włosów wysokoporowatych, a wszędzie odradzany był właśnie olej kokosowy. Jako wielbicielka kokosów na początku smarowałam sobie nim usta, efekt był dobry, usta były miękkie i nawilżone, ale efekt utrzymywał się dość krótko, mimo to dalej będę nakładać olej kokosowy na usta nawet dla samego zapachu i chwilowego nawilżenia.
Później próbowałam nakładać go również na twarz zamiast kremu, ale to był błąd, bo olej mnie zapchał, ogólnie moja twarz nie lubi się z większością kosmetyków więc nie było dla mnie zdziwieniem, że i olej kokosowy został niezaakceptowany.
Przyszła pora na włosy, prawdę mówiąc trochę się bałam efektu miotły na drugi dzień, ale zaryzykowałam i się opłaciło. Miękkość włosów jest niesamowita, mogę dotykać włosów cały dzień. Nie wiem jak to się stało, że raz nie domyłam włosów po nim, możliwe, że z przyzwyczajenia spłukałam samą pianą, ale pod dwóch dniach z olejem (włosy związałam w koczek) efekt był jeszcze lepszy. 
Na koniec odkryłam, że jest świetny również do demakijażu. Żaden płyn, który dotychczas przetestowałam nie radził sobie tak dobrze ze zmywaniem makijażu jak olej kokosowy. Idealny jest też do demakijażu kosmetyków wodoodpornych. 

Podsumowując, nie słuchajcie opinii jakoby olej kokosowy nadawał się tylko do niskoporowatych włosów, próbujcie na sobie, każdy ma inne włosy i czego innego potrzebują. Ja już się nie rozstanę z olejem kokosowym, właśnie kończę ten słoiczek i kupuję nowy. ;)


Lubicie olej kokosowy?

Pozdrawiam
Blanka ;*

poniedziałek, 27 maja 2013

Wibo Box nr 2

Hej ;)
Nareszcie odzyskałam komputer, chociaż tak naprawdę nie wiem na jak długo. Ledwo dycha już staruszek, a ja przywiązuje się do rzeczy ;) No, ale niestety trzeba będzie zainwestować w jakiegoś młodszego ;)
Na pocieszenie dostałam dziś paczkę z kolejnym Wibo Boxem. ;)

Oto co znalazłam w środku: 



Lovely, Baltic Sand, to 3 niezwykle letnie kolory: intensywnie żółty, kojący morski i uwodząca czerwień, wszystkie o konsystencji piasku. Wystarczy nałożyć pędzelkiem lakier i cieszyć się piaskowym manicure. Manicure wykonany lakierem Baltic Sand długo się utrzymuje i łatwo zmywa za pomocą wacika nasączonego zmywaczem do paznokci.

Lovely, Pearl Base oraz Pearl Nails to zestaw lakierów z kolekcji Under the Sea do przygotowania manicure perełkowego. Perły dekoracyjne nałożone na lakier bazowy tworzą efektowny manicure 3D. Wystarczy wysypać na mokrą warstwę lakieru bazowego perełki dekoracyjne i dokładnie pokryć nimi płytkę.


Zestaw dwóch odżywek:
Eliksir z jedwabiem
Preparat do usuwania skórek


Wibo Matching Foundation, który dzięki lekkiej, satynowej konsystencji dopasowuje się do koloru skóry. Nadaje jednolitą barwę skórze i matowi ją na wiele godzin. Dzięki zawartości witaminy A, C, E i B3 fluid pielęgnuje i odżywia cerę, a prowitamina B5 zapewnia odpowiednie nawilżenie.

Wibo Primer Base


Wibo Lift Lash XXL Volume unosi i pogrubia rzęsy sprawiając, że oczy wydają się większe i bardziej wyraźne. Specjalnie wyprofilowana szczoteczka o nietypowym kształcie podwija nawet bardzo krótkie rzęsy pokrywając je bardzo dokładnie tuszem. Pozwala uzyskać efekt zmysłowego i zniewalającego spojrzenia dzięki zwiększeniu objętości rzęs i podniesieniu ich na cały dzień! Nie skleja rzęs idealnie je rozczesując i nie obciążając.


 Ja jestem bardzo ciekawa piaskowych lakierów, na które czaję się już od jakiegoś czasu. ;)

A Wy? ;)


Co pokazywać jako pierwsze? ;)

Pozdrawiam
Blanka

sobota, 25 maja 2013

Ponowne wyniki rozdania ;)

Hej ;)
Ze względu na to, że wylosowana osoba nie zgłosiła się do mnie. chociaż dałam jeden dzień więcej niż przewidywałam, losuję kolejną osobę. ;)

Krótko i na temat.
Tym razem maszyna losująca wybrała:



Gratuluję Ci serdecznie! ;)

Odezwij się proszę do mnie na meila: unicorn8177@gmail.com

Po upływie 3 dni losuje kolejną osobę.


AAA ;)
Ale gapa ;)
Zapomniałam napisać o jaką  nagrodę chodzi ;)

Oczywiście chodzi o lakiery ;))

Pozdrawiam 
Blanka ;*


No to i moje skromne - 40% w Rossmannie ;)

Widzę, że posty o zakupach ze zniżką opanowały blogosferę więc i ja dorzucam swoje trzy grosze. ;)
Wiecie co, cieszyłam się z tej promocji, jednak wczoraj po wejściu do Rossmanna mina mi zrzedła. Sporo ludzi jak na tak wczesną porę (chyba ta promocja miała większy rozgłos niż poprzednia), ale nie ważne, bo nie o to mi chodzi. Przy poprzedniej akcji moją uwagę zwróciły pomadko - błyszczyki i szminki Wibo, wtedy wzięłam tylko po jednej sztuce na próbę. Teraz chciałam uzupełnić zapasy i wziąć inne kolory. Opakowania są co prawda paskudne, ale wynagradza to działanie i ładne kolory. 
Dlaczego chciałam, a nie uzupełniłam? Wyobraźcie sobie, że w pierwszy dzień promocji przed południem WSZYSTKIE szminki były albo zmacane albo połamane albo ktoś się nimi już malował! Do cholery jasnej co za naród? Zniszczyć i odłożyć? Nie mówiąc już o testerach, które wyglądały jakby ktoś ze za przeproszeniem wyrzygał, aż się odechciewa ich dotykać. Czy tylko w moim Rossmannie jest takie bydło czy u Was też zdarzyło się coś takiego? Wkurzona całą sytuacją całkiem zapomniałam o szminkach Rimmela, które miałam kupić. 
Wylałam swoje żale, a teraz przechodzę do moich skromnych zakupów, eyeliner był przemyślanym zakupem, bo kupuję go już od dłuższego czasu i bardzo mi pasuje, kredki i tusz wzięłam spontanicznie, a pianka się przyda. ;)



Lovely, kredka do oczu - 2,99 zł
Lovely, maskara Curling Pump Up - 5,39 zł
Miss Sporty zielona kredka do oczu - 5,39 zł
Wibo czarny eyeliner - 4,39 zł
Venus, pianka do golenia o zapachu konwalii - 5,69 zł


Na razie sobie odpuszczę, ale wrócę do Rossmanna ostatniego dnia trwania promocji z nadzieją na dokładkę produktów i brak tłumów. Może sięgnę po coś z pielęgnacji twarzy.

Skorzystałyście z promocji czy raczej się wstrzymujecie z zakupami?

Pozdrawiam
Blanka ;*

piątek, 24 maja 2013

Żywe srebro od Lovely

Hej ;)
Dzisiaj chciałam Wam pokazać cudaka o iście srebrnym kolorze. Osobiście nie gustuje w takich kolorach, ale może komuś się spodoba. ;)

Lovely Classic Nail Polish nr 23


Akurat ten lakier to chyba największy niewypał z tej serii. Zacznę od krycia, które wypada tak blado jak paznokcie pokryte 2 warstwami. Na zdjęciu są 4 warstwy, które są potrzebne do pokrycia płytki bez prześwitów. Jedna warstwa daje efekt muśnięcia paznokcia srebrnym brokatem, ale średnio to wygląda. Czas schnięcia jest dość szybki, jednak trzeba pamiętać, że trzeba nałożyć kilka warstw. Zmywanie lakieru sprawia, że odechciewa mi się czegokolwiek, lakier wcale nie chce współpracować ze zmywaczem i  brokat przenosi się na palce. W sumie to mój błąd, bo nie pomyślałam o nałożeniu bazy. Trwałość to około 3 dni, później lakier zaczyna lekko odpryskiwać.
Podsumowując, nie lubię bawić się w nakładanie kilku warstw, poza tym kolor nie jest w moim guście.

Komu się podoba? ;)

Pozdrawiam
Blanka ;*

czwartek, 23 maja 2013

Rok pielęgnacji włosów - co się zmieniło?

W tytule jest rok pielęgnacji pewnie powinnam to zmienić na rok świadomej i regularnej pielęgnacji, bo włosami zaczęłam się interesować trochę wcześniej, ale głównie polegało to na czytaniu i stosowaniu czegoś raz na jakiś czas. Byłam niezadowolona z efektów, bo wszystko chciałam "już, teraz i natychmiast", bardzo szybko się zniechęcałam nie widząc efektów, a widząc piękne włosy dziewczyn na blogach. W końcu wzięłam się za swoje włosy. Pierwszym krokiem było wyrzucenie prostownicy, tak wyrzucenie, chciałam ją schować, ale pomyślałam, że będzie mnie kusiła, a tak nie ma i już. Teraz się z tego śmieje, ale wtedy to była trudna decyzja, ponieważ wkurzały mnie wywijające się włosy, odciśnięte od gumki i wymiętolone po nocy. Codziennością było wieczorne mycie, oczywiście odżywka raz była raz nie, ale częściej nie było, bo się nie chciało. Następnie tarcie włosów ręcznikiem, żeby szybciej wyschły, rozczesywanie grzebieniem, co z tego, że połowa została na grzebieniu, przecież w końcu je rozczesałam i na koniec spanie w rozpuszczonych ,mokrych włosach. Z rana wyglądałam oczywiście jakby mnie ktoś prądem poraził więc zaczynało się prostowanie włosów, oczywiście nagrzaną na maxa prostownicą, w ciągu dnia zawsze coś się wywinęło czy podkręciło i było prostowanie ponownie, oczywiście bez zabezpieczenia albo zabezpieczone (!) Biosilkiem. Po zdjęciach ze ślubu, które mną wstrząsnęły zabrałam się za siebie, raz było więcej zapału raz mniej, a kilka razy odpuściłam na dłużej, bo nie widziałam efektów. Jednak rok temu postanowiłam stanowczo wziąć się w garść i od tamtej pory jestem już regularna i na szczęście pielęgnacja włosów weszła mi już w krew.

Jakie błędy popełniałam?
- niszczenie gorącym powietrzem
- niecierpliwość przy braku efektów
- brak równowagi między nawilżaczami i proteinami
- spanie z mokrymi włosami
- czesanie mokrych włosów, a raczej rwanie
- nie ścinanie włosów, szkoda mi było długości
- na początku odstawiłam wszystko z silikonami i z SLS-ami
- suszenie włosów na słońcu
- włosy myłam codziennie mocnym szamponem
- ściskanie włosów w ciasnym kucyku


Jak zmieniły się włosy?
- nie są już wiszącym smętnie kłaczkiem, którym nawet kot miałby problem się udławić
- nie boję się już podcinania włosów, to klucz do zdrowych włosów
- włosy odzyskały blask i zyskały nawilżenie
- odkryłam, że jednak mam proste włosy, pokruszone przez prostownice same się łamały i wywijały


Co zmieniło się w mojej pielęgnacji włosów?
- odstawiłam prostownicę, lokówkę i suszarkę (suszarki używam tylko w nagłych wypadkach)
- nie śpię z mokrymi włosami, przeważnie myję rano i daje im wyschnąć naturalnie
- nie przyciskam włosów torbebką czy pasami w samochodzie
- rozczesuje włosy przed myciem, a potem po całkowitym wyschnięciu
- regularnie podcinam końcówki włosów, jeżeli trzeba to więcej
- zaczęłam interesować się składami kosmetyków
- odstawiłam wszelkie kosmetyki do stylizacji
- przestałam sugerować się czyimiś hitami, kiedyś od razu po to leciałam, a później był zawód
- zabezpieczam końcówki włosów kropelką oleju lub jedwabiem
- spłukiwanie włosów chłodną wodą
- stosuje maski, wcierki i odżywki
- zaczęłam interesować się półproduktami i kręcić własne produkty
- zaczęłam olejować włosy, gdzie wcześniej pukałam się w czoło "olej na włosy?"
- zaczęłam masować i nawilżać skórę głowy
- związuje włosy na noc w warkocz lub w luźny koczek
- włosy myję codziennie, ale delikatnymi szamponami
- odkryłam, że nie tylko szamponem można umyć włosy ;)
- i najważniejsze od tego zaczęło się pisanie bloga, wchodziłam głównie na blogi o pielęgnacji włosów i postanowiłam założyć swojego


Co chciałabym jeszcze zmienić?
- na pewno chciałabym przestać farbować włosy 
- utrzymać pielęgnacje włosów i się nie zniechęcić
- zapuścić zdrowe na całej długości włosy
- zawalczyć o gęstość, masa małych włosków już jest \
- zadbać o prawidłową dietę


Porównanie:


                                   Przed:                                                            Początek drogi czyli cięcie:

Aktualnie. 
Nie jest to jeszcze koniec drogi, bo czeka mnie jeszcze wiele pracy.


Powiem tak, ogrania mnie przerażenie jak można coś takiego zafundować własnym włosom i to z własnej głupoty. Jestem świadoma tego, że moje włosy z cienkich nie stanął się nagle grube, bo to fizycznie niemożliwe, ale jeżeli mam możliwość zmiany kondycji, nawilżenia i ogólnego wyglądu to będę do tego dążyć. A Was przestrzegam głównie przed prostownicą, bo to ona wyrządziła największą szkodę moim włosom.

Pozdrawiam
Blanka :*

środa, 22 maja 2013

Wygraj SECHE VITE!

Wyniki poprzednich rozdań ogłoszone więc ogłaszam kolejne. Wspominałam Wam przy poście o nowościach, że będzie też coś dla Was. ;) Wraz ze sklepem Easy Glam postanowiliśmy zorganizować rozdanie dla czytelników. Tym razem do wygrania będzie bardzo popularny w blogosferze wysuszacz Seche Vite. Sama testuje go od kilku dni i powiem Wam, że na razie jestem zadowolona. 

Do wygrania jest:





Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga: http://swiat-blanki.blogspot.com/ oraz sklep http://easyglam.pl/
2. Konkurs przeprowadzany jest na zasadach określonych niniejszym regulaminem i przepisami obowiązującego prawa.
3. Fundatorem nagrody jest sklep Easy Glam.
3. Konkurs przeznaczone jest dla osób będących publicznym obserwatorem bloga oraz zamieszkałych na terenie Polski.
4. Czekam na kontakt zwycięzców 3 dni, później losuję kolejną osobę.
5. Zgłoszenia do rozdania są przyjmowane od 22.05.2012 do 22.06.2013. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
6. Nagrodą w konkursie jest: Seche Vite - Dry Fast Top Coat, Lakier przyspieszający wysychanie
7. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w ciągu 5 dni od zakończenia rozdania.
8. Zamieszczając komentarz zawierający zgłoszenie do rozdania uczestnik wyraża zgodę na akceptację niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883).
11. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).


Zasady:

Aby wziąć udział w rozdaniu należy:

1. Obserwować bloga
2. Polubić fanpage Easy Glam

Dodatkowo można:
1. Udostępnić informację o rozdaniu w jakikolwiek sposób (baner,notka, itp) - za to dodatkowy los

Proste prawda? ;)


Wzór zgłoszenia: 
 Obserwuje jako: 
Lubię na FB jako: (imię i pierwsza litera nazwiska)
Dodatkowy los: (link)


Życzę powodzenia! ;)

Pozdrawiam
Blanka ;*

VIRTUAL Fashion Mania

Hej ;)
Dzisiaj chciałam Wam pokazać lakier, który kupiłam już jakiś czas temu za kolosalną cenę 1,99 zł. ;) Nie miałam styczności z tymi lakierami więc postanowiłam wziąć ostatnią sztukę elektryzującego koralu i soczystego różu. Dzisiaj o świecącym koralu. ;)

Virtual Fashion mania nr 75


Fashion Mania gwarantuje doskonałe, krycie już po nałożeniu pierwszej warstwy lakieru.
Efekt końcowy, wzbogacony jest o lustrzany połysk o maksymalnej sile. Osoby mające problem z długim schnięciem lakieru na paznokciach, mogą być pewne, że tutaj tego nie doświadczą.
Ten szybkoschnący kosmetyk nie odpryskuje oraz nie odbarwia płytki. Zawiera długotrwałą, winylową bazę oraz wygodny pędzelek do aplikacji. Jest hypoalergiczny, w składzie brak toluenu i formaldehydu.
Dostępny w dziesięciu kolorach.


Długo zwlekałam z jego użyciem, bo po ciemniejszych lakierach mam taką masakrę na paznokciach, że trudno je później doprowadzić do ładu. Oczywiście myliłam się, lakier zszedł bez problemu i nie odbarwił płytki. Co do krycia mnie satysfakcjonuje jedna warstwa, ale dla lepszego efektu można nałożyć dwie warstwy. Kolor mi się podoba, myślę, że będzie ładnie wyglądał do opalonej skóry. Najważniejszy jest czas schnięcia, lakier schnie naprawdę szybko, parę minut i jest całkowicie suchy. Trwałość również jest zaskakująco dobra, trzyma się na moich paznokciach już dokładnie 7 dzień i jedyny mankament to lekkie ścieranie się końcówek, ale to chyba większość lakierów tak ma.
Podsumowując bardzo dobry lakier w niskiej cenie, muszę poszukać innych kolorów.


Jaki jest Wasz ulubiony lakier do paznokci? ;)

Pozdrawiam
Blanka ;*

wtorek, 21 maja 2013

Wyniki rozdań ;))

Miałam opublikować jutro, ale nie będę Was trzymała w napięciu więc są. ;)
Tym razem się postarałam i szybko ogarnęłam wszystkie zgłoszenia, parę odpadło ze względu na nieczytanie zasad rozdania, wydawało mi się, że nie były skomplikowane. 
Nie ma co się rozwodzić, bo i tak nikt tego nie czyta więc przechodzę do właściwej kwestii - ogłoszenia wyników. Wiecie co lubię losowania, bo wtedy nie na mnie spada wybór zwycięzcy, miałabym wyrzuty, że może nagrodziłam nie tą osobę co trzeba, a inna czuje się pokrzywdzona, bo wiadomo chciałoby się nagrodzić wszystkich chociaż małym upominkiem. ;)

Na początku dziękuję za wszystkie zgłoszenia, a przede wszystkim dziękuję tym co są ze mną nawet po zakończeniu rozdania ;*



Zacznę od lakierowego rozdania czyli Mini Wibo Boxa. 

Właścicielką lakierów staje się:


Zestaw 1 z rocznicowego rozdania zgarnia:


Zestaw 2 wędruje do:


Serdecznie Wam gratuluję!!! ;)

Macie 3 dni na zgłoszenie się ze swoimi danymi adresowymi na meila:
unicorn8177@gmail.com
Po tym czasie losuje kolejne osoby.


Za parę dni planuje kolejną nagrodę do zgarnięcia, jest to dość popularny produkt w blogosferze, nawet przedstawiałam go niedawno, domyślacie się co to będzie? ;)

Pozdrawiam
Blanka ;*


Nowości w kosmetyczce

Hej ;)
Nie było mnie parę dni na blogu to fakt, ale odpoczęłam i się trochę stęskniłam więc powracam z nowościami. ;) 
Jesteście ciekawe co kryje się w pięknie zapakowanej różowej paczuszce?


Mam nadzieję, że jesteście, bo to będzie dotyczyło także Was. ;))
W różowym opakowaniu kryje się wysuszacz Seche Vite. Już od jakiegoś czasu planowałam zakup wysuszacza (moje nerwy przy wysychaniu niektórych lakierów sięgały zenitu) i oto jest. ;) Pokładam w nim  bardzo duże nadzieje, wiem, że jest dużo pochlebnych opinii na jego temat, ale nie ma się co sugerować w końcu co osoba to opinia. Potestujemy i zobaczymy ;)


Kolejna bardzo potrzebna rzecz jakim są suplementy diety. Okres karmienia piersią zakończyłam już jakiś czas temu więc mogę spokojnie zabrać się za wspomaganie organizmu. Olimp Labs przyszło mi z pomocą.
Gold-Viv A+E idzie na pierwszy rzut, chociaż ciekawi mnie jeszcze Bio-silica, ale na razie jestem po kuracji skrzypem więc teraz przerwa.


Love Me Green - firma, która zapowiada się bardzo ciekawie. Love Me Green jest firmą francuską, która dopiero weszła na polski rynek, ale myślę, że podbije serca wielu osób. Strona firmy jest zachęcająca, nie przesadzona i chce się na niej zostać, to pewnie te kolorki tak działają. ;) Bardzo podoba mi się zamieszczenie składów kosmetyków na stronie, tak powinno być wszędzie, a czasem nawet meilowo nie można doprosić się o skład danego kosmetyku, czy to jakaś tajemnica czy jak? Składy są bardzo dobre, a co do działania zobaczymy. ;)
Paczka zawierała:
- Organiczny Wyszczuplający Balsam Do Ciała Zielona Herbata
- Organiczny Rewitalizujący Krem Do Rąk
- Organiczny Relaksujący Olejek Do Masażu
- Organiczny Witalizujący Szampon Do Włosów


Kolejne to moje zamówienie z Oriflame:
- słynny krem uniwersalny wiśniowy Tender Care
- antyperspirant London
- balsam do ust Wonder Balm
- tusz do rzęs Wonder Lash
- czarna kredka do oczu Smooth Definer
 - olejek kokosowy na gorąco


I zagubiony pilnik wielofunkcyjny, miałam kiedyś taki fajny 3w1, ale gdzieś przepadł. Mam nadzieję, że ten trochę mi posłuży.


Maskę Biovax wygrałam w konkursie organizowanym na facebooku L'biotici. Myślałam, że dostanę niebieską maskę, która widniała na zdjęciu, ale miło się rozczarowałam i mam maskę z nowej serii. 


Chyba już wszyscy wiedzą o informacji o wycofaniu płynu micelarnego z Biedronki. Kurczę czemu jest tak, że jak coś polubię to za jakiś czas i tak to wycofają. Lubiłam się z tym płynem, ale nie szalałam z zapasami, kupiłam 4 butelki, czwarta jest w użyciu. Szkoda, ale może znajdę jakiś jego zamiennik.


Mydełko w płynie kusiło wyglądem i skusiło, wrócę chyba po inne zapachy, bo te bardzo ładnie pachnie, a za 3 zł opłaca się jak najbardziej.


A na koniec niekosmetycznie ;)

W końcu pojawiły się podgrzewacze pomarańczowo-waniliowe, miałam już dość tych mdłych bzowych i kwiatowych, które wcale nie pachniały, a tylko się paliły.

A może są tu mamusie, które skusiły się na biedronkowy trójpak body? ;)
Podobne kupiłam jakiś czas temu, bo pomyślałam, że za 2 dychy to nie szkoda jak będą słabej jakości, ale się zdziwiłam, bo służą mi jeszcze do dziś i nic złego się z nimi nie dzieje, także te kupiłam na zapas, bo są jeszcze za duże. Oczywiście musiałam się spóźnić i wybrali mi wszystkie beżowe, kurczę czy dziewczynka musi nosić tylko róż? Słowo daje nie myślałam, że tak ciężko jest znaleźć jakieś uniwersalne kolory dla dzieci. Nie przeciągam już, bo to nie o tym temat. ;)


Co Wam najbardziej wpadło w oko?

Co powiecie na konkurs? ;)

Pozdrawiam
Blanka :*

środa, 15 maja 2013

W odcieniach różu

Hej ;)
Zazwyczaj do makijażu używam różnych odcieni brązu, ale czasem trzeba przełamać rutynę i zmalować coś innego. Tym razem postawiłam na róż. Wydaje mi się, że makijaż w odcieniach różu sprawia wrażenie zmęczenia, chyba trzeba próbować innych kolorów, jednak efekt nie jest chyba aż tak zły. Ostatnio miałam dość czerwone oczy od uczulenia jednak teraz jest to efekt zamierzony, różowej kredki na dolnej powiece. Do makijażu użyłam paletki Oh So Special, która już od dłuższego czasu czekała na wypróbowanie i jak na razie jestem nią zachwycona. 






Twarz: 
Revlon Colorstay 150 Buff
Mariza, róż do makijażu
Annabelle Minerals korektor light

Oczy:
Avon, baza pod cienie
Sleek Oh So Special: Organza, Ribbon, Pamper, Bow
Oriflame, Wonder Lash Maskara

Brwi:
Manhattan eyebrow kit, cienie do brwi

Usta:
Avon, Mini szminka Mirage


Podoba się Wam czy raczej nie lubicie różu w makijażu?


PS. Dzisiaj wyjeżdżam i wracam w niedzielę, także na Wasze komentarze odpowiem jak wrócę. Będę miała też sporo do nadrobienia na Waszych blogach więc nie piszcie za dużo. ;))

Pozdrawiam
Blanka ;*

wtorek, 14 maja 2013

Lovely Classic Nail Polish nr 271

Ostatnio były lakiery z serii Gloss Like Gel więc przyszedł czas na serię Classic. Dzisiaj zaprezentuje Wam lakier o duochromatycznym wykończeniu. Wszystko pięknie i ładnie, ale mam co do niego mieszane uczucia. 



Zbliżenie na paznokieć: 


Sprawdzona i ulepszona formuła w nowym opakowaniu. Jeszcze dłuższa trwałość i blask. W serii Classic znajdują się lakiery sprawdzone przez tysiące Polek. Stonowane i klasyczne kolory o wysokim połysku. Mięsisty pędzelek doskonale rozprowadza lakier i dokładnie pokrywa płytkę kilkoma płynnymi ruchami.


Moim zdaniem to chyba najgorszy z lakierów z tej serii pod względem krycia i czasu schnięcia. Właśnie dlatego zdjęcia są jakie są, nie miałam cierpliwości tyle czasu czekać, aż wyschnie. Po 1,5 h nadal były odciśnięte miejsca na paznokciach. Po trzeciej próbie wymiękłam więc jest jak jest. Do pełnego krycia potrzeba minimum 2 grubych warstw, przy czym i tak w niektórych miejscach widać prześwity. Lakier ma dość glutowatą konsystencję, która jak mi się wydawała występuje w lakierach imitujących żelowe, ale tutaj jest podobnie. Na plus zaliczam bardzo ładny kolor lakieru, który w zależności od światła mieni się na odcienie granatu i fioletu. Podsumowując albo muszę się zaopatrzyć w cierpliwość albo w wysuszacz, jedno z dwóch na pewno. ;)

Pojemność: 8 ml
Cena: 5,80 zł
Dostępność: drogerie Rossmann

Podoba się Wam? 

Pozdrawiam
Blanka ;*