piątek, 30 sierpnia 2013

Zmiany ... :)

Hej ;)

Jak wiadomo kobieta zmienną jest, stary nagłówek był ładny, ale był już za długo, chciało się czegoś nowego. Z pomocą przyszła Natalia z bloga Just Beauty i zrobiła mi piękny nagłówek. ;)

Wcześniej panowały fiolety: 



Teraz zagościły beż i łosoś:


Jeszcze zrobię parę kosmetycznych poprawek w ogólnym wyglądzie i będzie cud, miód. ;)


Co sądzicie? 
Podoba Wam się? 



czwartek, 29 sierpnia 2013

Wibo korektor 4 w 1

Hej ;)

Z korektorami jest bardzo ciężka sprawa, bo jest ich cała masa, ale znaleźć coś co by nam w pełni odpowiadało jest trudniej. I tak właśnie ja do tej pory nie znalazłam swojego korektora idealnego, mam parę typów, ale mają pewne wady, które mi znacząco przeszkadzają. Przede wszystkim nie lubię jak korektor zapycha, źle kryje i szybko się ściera, a to zdarza mi się dość często


Korektor rozprowadza się równo i gładko koryguje niedoskonałości, rozjaśnia przebarwienia skóry i kryje cienie pod oczami. Utrwala makijaż na cały dzień. Ma nowoczesne, kompaktowe opakowanie.


Pojemność: 14 g
Cena: 12 zł
Dostępność: Rossmann



Każda część korektora o danym kolorze, ma pomóc nam w maskowaniu czegoś innego i tak: korektor o kolorze różowym, który maskuje sińce pod oczami, zielony kamufluje popękane naczynka. Jasny beż - maskuje wypryski a ciemny beż - modeluje kształt twarzy. Na dobrą sprawę najczęściej korzystam z ciemnego beżu, ale nie do modelowania twarzy, a do zakrywania blizn czy maskowania wyprysków. Jasny beż nie jest tak biały jak na zdjęciu, ale jest bardzo jasny więc nada się tylko dla bardzo bladych osób, u mnie nie spełnia swojej roli, bo nawet próbując lekko wklepać pod oczy wyglądałam jak chora. Za to różowy idealne spełnia swoja rolę i nakładam go bardzo często pod oczy, chociaż jakichś wielkich sińców nie mam. Plusem dla mnie jest ich kremowa formuła, nie lubię korektorów w płynie. Krycie jest całkiem niezłe, czasem aż za dobre, bo zielony ma tendencje do prześwitywania, dlatego używam go bardzo rzadko. Ja regularnie używam tylko różowego i ciemnego beżu, bardzo fajną paletkę korektorów można by stworzyć zachowując kolor różowy i dodając różne odcienie beżu. ;)
Mimo wszystko myślę, że paletka jest godna wypróbowania, kolory są różne więc każdy pewnie znajdzie jakiś dla siebie.

Polecacie jakiś dobrze kryjący i niezapychający korektor?
A może właśnie jakaś paletka godna uwagi.

środa, 28 sierpnia 2013

Streetcom - kampania Mary Kay + ROZDANIE :)

Hej ;)

Niektóre z Was pewnie wiedzą o co chodzi, zainteresowanych odsyłam na stronę Streetcom. To już sprawdzona przeze mnie agencja rekomendacji, jeszcze wcześniej brałam udział w kampanii Somersby, ale z racji niekosmetycznej tematyki nie publikowałam tego na blogu. Teraz za to trafiła się kampania o tematyce kosmetycznej, a dokładniej kampania Mary Kay. To moje pierwsze spotkanie z kosmetykami z tej firmy więc to będzie fajne doświadczenie.


Zawartość paczki Ambasadorki:

Cienie do powiek i kredka do ust:


Bałam się koloru kredki, ale na ustach jest bardzo ładny:


I jeden wybrany błyszczyk:
1 - Berry Me
2 - Hot Tamale
3 - Teddy Bare 

 Reszta błyszczyków jest to rozdania i zebrania opinii. Pomyślałam o Was i tym sposobem trzy błyszczyki powędrują w Wasze ręce, a raczej na Wasze usta. ;)
Czyli wyszło z tego spontaniczne rozdanie. ;)



Regulamin 
(bardzo proszę uważnie czytajcie warunki):

1. Organizatorem rozdania jest blog http://swiat-blanki.blogspot.com/
2. Wygrane osoby zobowiązują się do przesłania mi kilku słów na temat błyszczyków.
3. Rozdanie trwa od 28.08.2013 do 19.09.2013 do godziny 23.59. 
4. Warunkiem uczestnictwa jest publiczne obserwowanie bloga http://swiat-blanki.blogspot.com/ .
5. Aby wziąć udział w konkursie należy poprawnie uzupełnić formularz.
6. W rozdaniu mogą wziąć udział tylko osoby pełnoletnie (albo za zgodą rodziców).
7. Nagrodą w rozdaniu są błyszczyki Mary Kay (każdy o wartości 39 zł).
8. Wyniki zostaną ogłoszone na łamach bloga w ciągu 5 dni.
9. Nagrody wysyłam tylko na terenie Polski.
10. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).






Zapraszam do wzięcia udziału. :)


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Alverde olejek arganowy do włosów

Hej ;)

Olejek dobił dna więc przyszła pora na recenzję. 

... ale zanim recenzja to najpierw parę słów o samym sklepie i o właścicielce. Warto o tym wspomnieć, bo właścicielką sklepu jest blogerka Kamila z bloga Capelllibelli i prowadzi niedawno powstały sklep Emina.


Zapewniam Was, że jakiekolwiek relacje z Kamilą nie mają wpływu na recenzję współpraca to współpraca, zresztą nie widzę sensu w pisaniu pozytywnych opinii kosmetyków ze współpracy, przecież wszelkie recenzje mają być pomocne dla innych, a nie wychwalające wszystko jak leci, ale dzisiaj nie o tym. ;)

W sklepie znajdzie kosmetyki niemieckie takie jak Balea i Alverde, ale też BingoSpa. Mam nadzieję, że z czasem Kamila rozwinie skrzydła i wprowadzi więcej marek. Na razie trzymam kciuki za rozwój. ;)



Alverde, olejek arganowy do włosów


Olejek do włosów Alverde dzięki specjalnej kompozycji witamin i naturalnych olejków dogłębnie odżywia włosy. W składzie zawiera on między innymi certyfikowane organiczne oleje - arganowy i z orzechów włoskich, które doskonale nawilżają włosy (szczególnie polecany do włosów suchych i łamliwych). Bio - ekstrakty z łopianu oraz migdałów sprawiają, że włosy stają się miękkie i błyszczące. Przesuszona skóra głowy doznaje ukojenia i odświeżenia.


Pojemność: 50 ml
Cena: 19,50 zł
Dostępność: emina.pl


Skład: Glycine Soja Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Argania Spinosa Oil, Juglans Regia Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Arctium Lappa Extract, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Limonene, Citral Linalool, Geraniol, Citronellol.

Butelka z olejkiem jest z plastiku (producent pomyślał o bliskim spotkaniu z kafelkami ;)) z wygodną pompką, dozującą odpowiednią ilość olejku. Na początek olejek przeznaczyłam do olejowania włosów, za pierwszym razem nałożyłam za dużo oleju (ahh ta zachłanność) i włosy były oklapnięte i bez życia, mimo dokładnego umycia. Później wypróbowałam sposób producenta o nakładaniu bardzo małej ilości dla lepszego efektu i faktycznie efekt był lepszy, ale szału nie było. Owszem włosy były zmiękczone i błyszczące, ale nie był to efekt jakiego oczekiwałam, a przetestowałam już wiele olei, nie wiem być może taka mieszanka olei nie jest dla moich włosów odpowiednia. 
Do zabezpieczania końcówek włosów kompletnie się nie nadaje, nawet bardzo mała ilość obciąża włosy i zbija je w nieestetyczne strąki, chociaż w sumie może to i dobrze, bo ja jestem za silikonami na końcówkach. Wartą uwagi kwestią jest zapach olejku, cytryny, limonki i inne cytrusowe rzeczy widnieją na samym końcu składu, olejek zwie się arganowy, a pachnie zupełnie cytrusowo. Jak dla mnie bomba, zapach jest bardzo przyjemny i orzeźwiający.
A jak jest z działaniem na skórę? Otóż właśnie jest lepsze niż na włosach. Któregoś razu wtarłam olejek w stopy  i założyłam na noc skarpetki, rano stopy były bardzo miękkie i wygładzone, ekspresowa regeneracja skóry. ;) Na całe ciało trochę mi go było szkoda, ale wtarłam go też w skórki przy paznokciach i w same paznokcie, poprawę widać gołym okiem, ale muszę się zmobilizować, żeby być systematyczną. 
Co do wydajności to uważam, że to kwestia indywidualna, bo wiadomo każdy używa innej ilości i do czego innego.
Podsumowując olejek na włosach sprawdził się, ale nie na medal, są lepsze oleje. Za to jego działanie na skórę jest cudowne. 

Macie swoje ulubione oleje?


niedziela, 25 sierpnia 2013

Wibo wodoodporny eyeliner

Hej ;)

Choroba trochę osłabiła moją chęć pisania, ale z racji, że czuję się trochę lepiej przestawię Wam eyeliner Wibo, ponoć jest on wodoodporny, ale nie zauważyłam takich właściwości, nie mniej jednak to go nie skreśla. 


Eyeliner Waterproof to wodoodporny eyeliner o głębokim odcieniu czerni. Nawet niewprawną ręką wykonasz perfekcyjny makijaż oka na górnej i dolnej powiece, tuż przy linii rzęs.


Pojemność: 4 ml
Cena: ok. 7 zł
Dostępność: Rossmann


Po przetarciu zwilżoną dłonią:
 

Eyeliner w akcji:





Eyelinery darzę większą sympatią niż kredki do oczu, chociaż i tych drugich zdarza mi się czasem używać. Wibo to mój drugi "wodoodporny" eyeliner (pierwszy był z Marizy - totalny niewypał), napisałam w cudzysłowie  dlatego, że z wodoodpornością ma on niewiele wspólnego, zachowuje się tak samo jak zwykłe eyelinery pod wpływem wody. Minusem jest też pędzelek, nie wiem czy to tylko mój wadliwy egzemplarz, ale pędzelek rozczapierza się i ciężko namalować precyzyjną kreskę, za każdym razem muszę pamiętać o złączeniu włosków. Jednak są takie kosmetyki, że małe wady potrafią nadrobić niezaprzeczalne plusy. Mimo to, że nie jest idealny, jest niesamowicie napigmentowany, prawdziwa głęboka czerń. Trwałości również nie mam nic do zarzucenia, bo utrzymuje się cały dzień, a mimo to nie ma problemów z jego zmyciem. Jeżeli poszukujecie produktu wodoodpornego to odradzam, ale jeżeli zadowala Was niewodoodporny eyeliner o intensywnej czerni i dobrej trwałości to polecam z czystym sumieniem. 


Znacie dobry wodoodporny eyeliner?
Używacie w ogóle takich?

sobota, 24 sierpnia 2013

Szampon i balsam - tylko w duecie

Hej ;)

Rosyjskie kosmetyki podbiły serca wielu blogerek, w tym także moje, ale w dalszym ciągu czekam na pierwszego bubla. Nie wiem czy tak udaje mi się trafić czy faktycznie wiele z tych produktów jest wartych uwagi. Nie mnie jednak dzisiaj będzie o duecie do włosów, który razem działa cuda, a  osobno szału nie robi. Na pierwszy ogień pójdzie szampon.




W produkcji balsamu № 4 na kwiatowym propolisie dodane zostały organiczne woski kwiatowe, olejki eteryczne, wiązówka, nagietek i mleczko propolisowe, aby nadać włosom jeszcze większą objętość i puszystość. Odżywka na propolisie kwiatowym sprawia, że włosy są gładkie i łatwe do rozczesania, bardziej podatne na stylizację i zwiększona jest ich objętość.


Sposób użycia: Nanieść masującymi ruchami na mokre włosy aż do spienienia, następnie spłukać ciepłą wodą. Do codziennego stosowania.



Skład: Aqua with infusions of: Pinus Palustris Wood Tar, Beeswax, Pollen Extract, Anthemis Nobilis Flower Oil, Rosa Centifolia Flower, Saponaria Officinalis Root Extract, Humulus Lupulus, Cone Tar, Mel, Jasminum Officinale Flower Wax, Spiraea Ulmaria Oil, Verbena Officinalis Oil, Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Glycol Distearate, Lauryl Glucoside, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Calendula Officinalis Flower Extract, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Tocopherol (wit. E), Citric Acid.


Pojemność: 600 ml
Cena: 18 zł
Dostępność: sklep Triny


Szampony na różnych propolisach kusiły mnie od dawna, z pomocą przyszedł mi sklep Triny, od którego w ramach współpracy dostałam zniżkę na zakupy. Dobrałam sobie dwa produkty z serii babuszki Agafii i dwa z serii Natura Siberica, z tym, że te drugie w moim odczuciu są trochę lepsze, ale o tym w kolejnych recenzjach. Teraz przedstawię szampon na kwiatowym propolisie. Jak już wspomniałam w opisie, oba produkty tworzą duet, jeden bez drugiego nie działa już tak dobrze. Nie wiem czy wszystkie wersje tak fajnie ze sobą współgrają, ale te na pewno do siebie pasują. Do wyboru mamy 4 wersje, na brzozowym, kwiatowym, cedrowym i łopianowym propolisie. Szampon jest w miarę gęsty w kolorze pudrowego różu. Moja wersja ma nadać włosom objętość i puszystość, objętość jak najbardziej zauważyłam, włosy są odbite od skóry i bardzo lekkie, jednak dla mnie za lekkie, bo na cienkich włosach pojawia się efekt puszku, ale tu z pomocą przychodzi balsam ... 




W produkcji balsamu № 1 na cedrowym propolisie został dodany kwiatowy organiczny wosk, olejki eteryczne z cedru, które mają za zadanie wzmocnić włosy.

Balsam na cedrowym propolisie aktywnie wzmacnia włosy, skutecznie odnawia ich uszkodzoną strukturę.


Sposób użycia: Nanieść na umyte włosy, rozprowadzić równomiernie na całej długości, pozostawić na 1-2 minuty, następnie obficie zmyć wodą. Do codziennego stosowania.



Skład: Aqua with infusions of: Pinus Palustris Wood Tar, Beeswax, Pollen Extract, Pinus Sibirica Ledeb Oil, Pinus Sibirica Pollen Extract, Pinus Palustris Wood Tar, Mel, Jasminum Officinale Flower Wax, Cedrus Deodora Wood Oil, Rubus Saxatilis Oil, Propolis Extract Milk, Cetearyl Alcohol, Cetyl Ether, Behentrimonium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid


Pojemność: 600 ml
Cena: 18 zł
Dostępnośćsklep Triny


Balsam jest dość rzadki, ale nie spływa z włosów. Działa równie dobrze pozostawiony na krótki jak i na długi czas. Włosy po umyciu samym szamponem mogą być lekko splątane, ale balsam przychodzi z pomocą i ułatwia nie tyle rozczesywanie co rozdzielenie włosów palcami (nie czeszę mokrych włosów). Ogólnie oba produkty mają bardzo ładne zapachy, są w wielkich butlach i w moim odczuciu dobrze działają tylko razem, szczególnie szampon potrzebuje pomocy balsamu. Mimo, że mają tyle plusów, posiadają jeden zasadniczy minus, nie domywają u mnie olei i masek. No może nie tyle nie domywają, ale włosy nie wyglądają już tak dobrze jak po umyciu tylko przetłuszczonych włosów bez maski czy oleju. Dla kogoś, kto tak jak ja dość często nakłada różne specyfiki na włosy może być to sporym utrudnieniem. Jednak osobom, które nie bawią się w jakąś szczególną pielęgnację włosów mogę z czystym sumieniem polecić zestaw.Ja wypróbuję jeszcze inne wersje i wtedy zdecyduje czy polubimy się czy jednak są do produkty za słabe dla mnie.

Znacie szampony i balsamy z tej serii?
Lubicie?

piątek, 23 sierpnia 2013

Cała prawda o mnie w 50 punktach ;)

Hej ;)

Ogólnie nie zaglądam na wszelkie tagi, ale ten jest wyjątkowo fajny, ile się można dowiedzieć ciekawych rzeczy o blogerkach. Tak więc i ja pokusiłam się o jego stworzenie, może dowiecie się z niego co nieco o mnie. ;)

Zaczynamy ;)

1. Od ponad 2 lat jestem mężatką, chociaż kiedyś zarzekałam się, że nigdy nie wyjdę za mąż.
2. Jestem strasznym zmarźluchem, marznę nawet w letnie wieczory, dlatego kocyk zawsze musi być. ;)
3. Uwielbiam burzę kiedy jestem w domu.
4. Nie lubię zwykłej kawy, za to Creme czy Velvet mogłabym pić cały czas.
5. Nie umiem kłamać zawsze się wtedy śmieje, nawet niespodzianki średnio mi wychodzą, bo zawsze ktoś coś wyczuje.
6. Jestem straszną łamagą, w dzieciństwie i za czasów nastolatki co raz miałam coś złamane, zwichnięte, skręcone czy przyciśnięte.
7. Jestem typową sową, mogę siedzieć pół nocy, ale zwleczenie mnie z łóżka przed 9 graniczy z cudem.
8. Nie lubię dzieci, ale swoją córkę kocham nad życie.
9. Zawsze miałam bardzo niski próg bólu, jednak poród "na żywca" zweryfikował moje myślenie.
10. Potrafię zgiąć palec w dwóch miejscach, w sumie łatwiej pokazać niż napisać, ale ogólnie chodzi o to, że umiem zgiąć również sam opuszek palca, oczywiście nie pomagając sobie w żaden sposób. ;)
11. Nie lubię szpilek, wolę sportowe obuwie, najlepiej balerinki albo tenisówki.
12. Nie mam brązowych oczu jak się wszystkim wydaje, są zielone, a wokół źrenicy brązowe.
13. Mam bliznę na łuku brwiowym po bliskim spotkaniu z krawężnikiem, byłam cała zalana krwią, a koleżanki ode mnie uciekły, bo się wystraszyły. :)
14. Nie lubię rozmawiać przez telefon, denerwuje mnie to, że nie widzę reakcji drugiej osoby.
15. Panicznie boję się pająków i innych żyjątek, ale za to nie boję się myszy.
16. Jestem bardzo nerwowa i często nakręcam się bez potrzeby.
17. Wolę pokłócić się konkretnie niż prowadzić monolog, z którego nic nie wynika.
18. Nawiązując do powyższego lubię się godzić po kłótni.
19. Uwielbiam psy (psy, nie atrapy psów; pies to dla mnie osobnik powyżej kolana ;)).
20. Jestem zwierzolubem, swojego czasu miałam prawdziwe zoo w domu.
21. Nie lubię kwiatów, nigdy nie udało mi się utrzymać żadnego przy życiu, wyjątkiem jest aloes, który stosuję do włosów.
22. Bardzo nie lubię dotykania moich osobistych rzeczy, a już ciśnienie mi się podnosi kiedy ktoś chce pożyczyć rzecz typu szczotka do włosów.
23. Mimo, że matematyka u mnie kuleje mam dobrą pamięć do liczb.
24. Uwielbiam spać w koszulkach męża, najlepiej przesiąkniętych perfumami.
25. Nie toleruję facetów, którzy przesadnie dbają o siebie, facet musi być facetem, ale zadbanym.
26. Uwielbiam morze, za to nie przepadam za górami.
27. A co za tym idzie bardzo lubię wieczorne spacery po plaży, ogólnie lubię wieczorem spacerować.
28.  Uwielbiam stare kabarety z przed paru lat, teraźniejsze to jakaś pomyłka.
29. Lubię bardzo różnorodną muzykę, nie mam ulubionego gatunku.
30. Jestem straszną bałaganiarą, która lubi porządek.
31. Nie lubię zmywać, za to uwielbiam porządkować kosmetyki.
32. Kiedyś miałam 11 kolczyków, teraz zostały tylko 2 w uszach. 
33. Nie lubię kiedy ktoś coś mi narzuca, ale wtedy może być pewny, że zrobię dokładnie odwrotnie.
34. Uwielbiam czytać książki, chociaż czasem ciężko mi się zabrać za czytanie, ale jak już usiądę to ciężko mnie oderwać.
35. Jestem uzależniona od Internetu, przyznaję się bez bicia, ale jeżeli gdzieś wyjadę nie odczuwam  jakiegoś specjalnego braku, no chyba, że się bardzo nudzę.
36. Nigdy nie zasypiam w makijażu, nawet kiedy padam z nóg, demakijaż i umycie zębów to u mnie obowiązek.
37. Najlepiej mi się śpi w pozycji embrionalnej, owinięta szczelnie kocem, a nie daj Boże niech mi palec u nogi wystaje.
38. Mimo, że nie zawsze trafiam, ale uwielbiam dawać prezenty.
39. Uwielbiam oglądać horrory, defektem jest to, że po jakimś czasie śnią mi się bardzo realistyczne sny z udziałem różnych dziwnych stworzeń.
40. Jestem bardzo wrażliwa, a najgorsze, że łzy potrafią mi napłynąć do oczy w najmniej oczekiwanym momencie.
41. Przez 4 lata tańczyłam taniec towarzyski.
42. Jestem stała w uczuciach i bardzo mocno się przywiązuję.










43. Uwielbiam się przytulać, zawsze i wszędzie.
44. Od dziecka byłam łobuzem, jeździłam na deskorolce, chodziłam po drzewach i biłam chłopców. 
45. Lubię jeździć samochodem, ale komunikacja miejska to dla mnie prawdziwa udręka, a wynika to również stąd, że nie lubię jak dotykają mnie obce osoby.
46. Nie lubię brązowych ubrań, ogólnie szaro-burych; chociaż kiedyś były czas, że mogłam nosić tylko czarne.
47. Bardzo bym chciała zrobić w końcu prawo jazdy, ale ciągle jest mi nie po drodze.
48. Zawsze lepiej dogadywałam się z kolegami niż z koleżankami i tak zostało do tej pory.
49. Nie lubię zostawać sama w nocy, zawsze mam wrażenie, że ktoś chodzi po domu.
50. Mam słomiany zapał i chciałabym wszystko natychmiast, a czasem po chwili zastanowienia stwierdzam, że jednak tego nie potrzebuję.



Czy ktoś dotrwał do końca, zahaczając o wszystkie punkty, a nie tylko pierwszy i ostatni? :))

czwartek, 22 sierpnia 2013

Najlepszy z najlepszych

Hej ;)

Wiem, że tytuł mówi sam za siebie, ale nie mogłam się powstrzymać. Odkąd mam ten płyn nie wyobrażam sobie pielęgnacji twarzy bez niego. 

FITOMED płyn oczarowy do twarzy z kwiatem pomarańczy
odświeżająco - oczyszczający, do cery tłustej i mieszanej


Właściwości i działanie: woda aromatyczna z liści oczaru (hydrolat Ecocert) jest znakomitym środkiem do odświeżania i oczyszczania skóry tłustej i mieszanej. Liście oczaru zawierają do 12% garbników oraz flawonoidy. Zespół tych związków uszczelnia ściany naczyń włosowatych, obkurcza je, zmniejsza zaczerwienie twarzy i objawy naczynkowe. Płyn o niezwykle świeżym zapachu łagodnie ściąga rozszerzone pory, rozjaśnia i tonizuje skórę. Orzeźwiający zapach kwiatu pomarańczy (neroli) działa orzeźwiająco i stymulująco na umysł.



Pojemność: 200 ml
Cena: 12 zł
Dostępność: klik



Skład: Aqua, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Water, Glycerin, Panthenol, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Allantoin, Cytric Acid, Phenoxyethanol(and) Ethylhexylglycerin, Parfum (linalool, limonene, geraniol, citral), C.I.19140.


Ogólnie płyn towarzyszył mi przez całe lato, na tegoroczne upały był niezastąpiony, pobierał mi go nawet mąż. Płynu używam różnie, ale najczęściej trzy razy dziennie, rano do odświeżenia twarzy, w czasie dnia do odświeżenia makijażu, a na koniec dnia przed kremem do twarzy. Skład płynu jest bardzo dobry, dość naturalny, nie nafaszerowany chemią od góry do dołu. Atomizer jest bardzo fajnym rozwiązaniem, bo nic się nie marnuje jak w przypadku aplikacji przez waciki. Zapach jest lekko ziołowy, nie wyczuwam w nim pomarańczy, ale nie przeszkadza mi. Płyn bardzo szybko się wchłania, nie pozostawiając lepkiej warstwy, bo tego bym nie zniosła. Zaskoczeniem dla mnie było to, że produkt zwężył mi pory i lekko rozjaśnił cerę, ujednolicając kolor skóry, oczywiście nie był to spektakularny efekt, ale taki, który spokojnie da się zauważyć. Nie zauważyłam uczucia ściągnięcia, ale delikatne napięcie skóry. Teraz nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez takiego odświeżacza skóry, to na pewno nie ostatnie moje opakowanie.
Podsumowując, czasem szukamy zagranicznych cudów za nie małe pieniądze, mając pod nosem takie polskie dobroci. ;)

Znacie firmę Fitomed?
Możecie coś polecić?

środa, 21 sierpnia 2013

Zestaw do makijażu i demakijażu

Hej ;)

Jakiś czas temu od portalu Uroda i Zdrowie otrzymałam przesyłkę do testów, w której znalazła się paletka cieni i rękawica do demakijażu ze sklepu Ciao.pl. Przyszedł więc czas na recenzję produktów.





Trwałe cienie w oryginalnych stosowanych kolorach. Do wyboru są dwa zestawy kolorystyczne:
Ls6 to zestaw 5 sztuk odcieni w chłodnych barwach,
Ls7 zawiera zestaw ciepłych niezwykle czarujących kolorów.

Do każdego zestawu dodajemy gratis 2 sztuki aplikatorów do makijażu oczu oraz lusterko.

Polecany dla: wszystkich kobiet, które polubiły Ziemię Egipską, a także dla pań ceniących klasyczny i subtelny makijaż.



Pojemność: 10 g
Cena: 45 zł
Dostępność: klik


Mimo, że nie lubię perłowych cieni do powiek, ta paletka ma tak fajne połączenie kolorów, że przypadła mi do gustu. Jednak na co dzień nie robię całego perłowego makijażu, ale używam maksymalnie jednego perłowego cienia w połączeniu z matowymi. Cienie są dość mocno napigmentowane, nie trzeba używać bazy pod ciebie, bo bez problemu trzymają się cały dzień. W dodatku nie bledną i nie rolują się na powiekach. Do cieni dołączone są dwa aplikatory, ja osobiście ich nie używać, bo nie umiem takimi się posługiwać, wolę pędzelki, ogólnie dodawanie aplikatorów do cieni uważam za zbędny dodatek. Cienie są ładne i trwałe, ale jeżeli miałabym je kupić sama to nie wiem czy bym się zdecydowała, cena paletki jest dość wysoka, a znajdziemy równie dobre tańsze paletki. Także wybór pozostawiam Wam. ;)





Cena: 49,90 zł
Dostępność: klik







Rękawica po użyciu:


Po wypraniu (jeszcze mokra):


Z rękawicą do demakijażu stykam się pierwszy raz. Mój demakijaż wygląda standardowo: płatki kosmetyczne plus płyn micelarny. Do tej rękawicy podchodziłam jak pies do jeża, że niby samą "szmatką" mam zmyć makijaż i to bez poprawiania micelem? Trudno uwierzyć, ale trzeba było spróbować. Pierwszy w ruch poszedł delikatny makijaż, parę pociągnięć rękawicą i faktycznie, makijaż zmyty, dla pewności sprawdziłam płatkami kosmetycznymi i okazały się czyste. Czyli rękawica działa i radzi sobie nawet z mocniejszym makijażem, nie wiem jak sprawa się ma z kosmetykami wodoodpornymi, bo nie używam. Makijaż zmywam rogami rękawicy, ostatnim rogiem sprawdzam czy twarz faktycznie jest dokładnie oczyszczona. W sumie ktoś mógłby powiedzieć, 50 zł za kawałek szmatki, z jednej strony tak, ale z drugiej przeliczając ile wydajemy na płatki i na płyny do demakijażu, myślę, że inwestycja się opłaca. Ja mam z nią taki problem, że nie używam wody z kranu do twarzy, dlatego stosuję albo przefiltrowaną albo hydrolat z jednym i z drugim dobrze współpracuje.
Podsumowując rękawica jest niepozorna i godna polecenia, wbrew pozorom jej wypranie zajmuje parę sekund więc jej użytkowanie nie zajmuje więcej czasu niż standardowy demakijaż.

Co sądzicie o rękawicy do demakijażu?
Dobra sprawa czy niepotrzebny gadżet?