środa, 20 sierpnia 2014

Maseczka z glinką na skórę problemową

Hej ;)
Myślami jestem jeszcze na Mazurach, ale czas powrócić do rzeczywistości, dlaczego te wakacje tak krótko trwają. Nalatałam się dzisiaj jak dzika, załatwiania spraw przed podjęciem pracy mam mnóstwo, jednak cieszę się, że będę miała zajęcie. ;) Dzisiaj chciałam Wam przedstawić maseczkę z glinką, którą mimo kilku niedogodności bardzo polubiłam. 









Skład: 2 rodzaje glinki (Ghassoul i wulkaniczna), olej arganowy 10%, olejek różany 2%, olej tamanu 5%, wyciągi roślinne ziołowe 10%, woda pomarańczowa, hydrolaty.

A tak ładnie zapakowane otrzymujemy:


Cena: 18 zł
Dostępność: sklep Sayatnova, http://allegro.pl/show_item.php?item=4532712196

Do glinek co prawda podchodzę jak pies do jeża, jednak za każdą pozytywną recenzją na jakimś blogu mam na nią ochotę. Zazwyczaj kończy się to tak, że raz czy kilka razy użyję glinki i oddaję ją dalej. Najczęściej z braku czasu i chęci na rozrabianie glinki, czekanie i mozolne zmywanie. Jednak przy kolejnej wizycie w sklepie Sayatnova, pani Beata zaproponowała mi gotową maseczkę z glinką, dla takiego leniuszka jak ja to idealna forma glinki. Jak wszyscy wiemy glinki służą do oczyszczania cery, zwężania porów i pozbywania się zaskórników, najbardziej są polecane do zanieczyszczonych i właśnie problemowych cer, ale bez problemów można ich używać do każdej cery.

Skład glinki jest rewelacyjny, są to dwa rodzaje glinki plus same naturalne składniki. Najlepsze jest to, że glinka jest gotowa i nie musimy jej już z niczym rozrabiać, bo posiada w składzie hydrolat i oleje. To bardzo dobra alternatywa dla osób, które chciałyby używać glinek, ale mają albo mało czasu albo nie wiedzą jak się zabrać to rozrobienia glinki (wbrew pozorom to żadna filozofia ;)). Konsystencja jak widzicie na zdjęciu jest gęsta, bez problemu można ją nałożyć i rozprowadzić na twarzy. Ze zmywaniem jest trochę gorzej, ale to jak w przypadku każdej glinki. Musimy pamiętać o tym, żeby glinka nie zasychała nam na twarzy, bo będziemy odczuwać mocne uczucie ściągnięcia i przesuszenia na twarzy, Ta glinka mimo, że zawiera hydrolaty i oleje również zasycha, dlatego ja posiłkuję się srebrem koloidalnym do jej zwilżania w czasie trzymania na twarzy.

Efekty jakie zauważyłam? Na pewno skóra była oczyszczona i napięta, po dłuższym czasie stosowania cera staje się ujednolicona, a poszczególne przebarwienia lekko bledną. Glinkę stosuję już około miesiąca i powiem Wam, że moja cera się poprawiła, pojawia się coraz mniej wyprysków jak i pory są znacznie zwężona, a dotychczas miałam z tym problemy. 
Jedyny minus jaki odnotowałam to szklany pojemniczek, jestem osobą roztrzepaną, a to w zestawieniu z płytkami w łazience może się źle skończyć, jednak do tej pory mi jeszcze nie upadło więc liczę na to, że nic się nie stanie. ;)


Podsumowując, gotowa maseczka z glinki to dobre rozwiązanie, nie musimy brudzić niczego wokół siebie, a po prostu nakładamy gotowy produkt. Nie zauważyłam, żeby gotowa maseczka z glinki miała gorsze działanie niż sama, rozrobiona glinka. Z czystym sumieniem polecam, szczególnie osobom borykającym się z problemową cerą, nie ma nic lepszego do oczyszczenia cery.


Glinki na pewno znacie, a czy spotkałyście się z nimi w formie gotowych maseczek?


39 komentarzy :

  1. Nigdy jej nie używałam i chyba nawet o niej nie słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie gotowe glinki i chętnie tą bym też wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trochę zniechęciłam się sypkimi, ale gotowe lubię ;)

      Usuń
  3. Ja również bym chętnie przetestowała;*

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też chętnie bym przetestowała

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się powoli przymierzam do kupienia swojej pierwszej glinki, może skusze się na tą właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto na tą skusić się jako pierwszą, żeby się nie zniechęcić. ;)

      Usuń
  6. Uwielbiam glinki i często po nie sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba znowu wstąpię na Malmeda:) Bardzo lubię gotowe glinki, z tymi w proszku jest tyyyle roboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na Malmeda mogłabym pracować, wychodziłabym w pełni usatysfakcjonowana pracą w takich zapachach. :D

      Usuń
  8. Ja też za suchymi nie przepadam, ale gotowe glinki stosuję bardzo chętnie :)
    Fajna, muszę wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się przekonałam i będę stosować gotowe. ;)

      Usuń
  9. Też mnie denerwuje to rozrabianie, co prawda zajmuje minutkę ale ja lubię pokombinować, dodaje oleje do glinek bo jednak wysuszają a tu jest gotowiec i to z olejkami, no bajka po prostu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajmuje niewiele czasu, ale późniejsze mycie wszystkiego itp. ;)

      Usuń
  10. Najczęściej wybierałam maseczki gotowe z glinką, dopiero teraz kupiłam samą glinkę ale jakoś nie chce mi się jej zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak na razie miałam tylko glinki w formie sypkiej albo bryłek. Takie mi odpowiadają, bo mogę w każdej chwili sypnąć do butelki, dodać porcję szamponu i umyć metodą kubeczkową :) A gotowce nie wiem czy by się tutaj sprawdziły. Lepiej takie na twarz jak piszesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dobrą sprawę wolę formę sypką od bryłek, rozpuszczanie bryłek zajmuje sporo czasu. ;)
      Nie wiem czy gotowce by się sprawdziły w takiej formie, bezpieczniej jednak chyba użyć sypkiej glinki. ;)

      Usuń
  12. Szalenie ciekawe rozwiązanie, pierwszy raz spotkałam się z gotową maseczką z glinek, która nie posiada konserwantów. Co prawda na opakowaniu termin ważności to 1-2 miesiące, ale w takim razie w jaki sposób to sie nie psuje ? Nie zastanawia Cię to ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego termin taki krótki, bo nie posiada konserwantów. Ja trzymam ją w lodówce i myślę, że właśnie tam powinna być trzymana po otwarciu, żeby się nie zepsuła.

      Usuń
    2. Chodziło mi raczej o tę bardziej praktyczną stronę. Jakim cudem przyrzadzona maska wytrzymuje nawet miesiąc ? Wyobraź sobie, ze sama w domu to przygotowałaś, napewno tyle nie da sie jej przetrzymać. Myslę, że cos tutaj pelni rolę naturalnego konserwanty, ale mogę sie mylić oczywiście :-)

      Usuń
    3. Myślę, że cała kompozycja składu jest tak zrobiona, że nie ma prawa się zepsuć przed upływem miesiąca. W tym wypadku to raczej oleje pełnią funkcję naturalnych konserwantów.

      Usuń
    4. Pewnie tak. Dobra cena, zwlaszcza ze gotowa maseczka, z o wiele słabszym składem z mydlarni Franciszka kosztuje 2x tyle.

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Jak będziesz w Białym to wpadnij na Malmeda 6. ;)

      Usuń
  14. Od dawna mam chęć na glinkę jednak chciałabym kupić taka w proszku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W proszku też są fajne, jednak więcej przy nich roboty. ;)

      Usuń
  15. Sama zaczynam walczyć z przebarwieniami.
    Będę miała ją na uwadze!

    OdpowiedzUsuń
  16. Przydałoby mi się to cudo! Jeśli chodzi o gotowe maski z glinkami to posiadam taką z Palmer's i wręcz ją uwielbiam. Serdecznie ci ją polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolejny powód by wrócić do Białegostoku i odwiedzić Panią Beatę :D

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja dziś kupiłam sypką glinkę i zaraz zaczynam z nią cudować ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. przypomnialaś mi, zę mam w szafie glinkę zieloną! Oo to będzie dzisiaj spa :)

    OdpowiedzUsuń
  20. taka gotowa glinka to troszkę lepsza opcja;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Glinki w domu stoją, ale też jestem za leniwa :D takie rozwiązanie to dobra alternatywa choćby dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam maseczki glinkowe, jednak rzadko sięgam po te juz gotowe:)

    OdpowiedzUsuń
  23. czasami mam ochotę na głębsze oczyszczenie mojej suchej skóry

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam glinki i chętniej ich używam. Nie ukrywam, że też wolałabym mieć każdą z nich w gotowej postaci ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawy produkt, wzbudził moje zainteresowanie :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.