środa, 10 września 2014

Aktualizacja włosów + o tym dlaczego nie lubię fryzjerów

Hej ;)

Dziewczyny przepraszam wiem, że aktualizacja miała być już dawno, ale zawsze coś wypadło, na dobrą sprawę zdjęcia nie są za dobre (szlag by trafił ten aparat), ale są. Dziękuję za wszystkie meile przypominające o aktualizacji, cieszy mnie to, bo to znak, że czytacie mojego bloga, a nie lecicie po zdjęciach i wyłączacie. ;)
To co widzicie na zdjęciach poniżej to małe porównanie włosów w sierpniu i we wrześniu. Latem średnio dbałam o włosy co zresztą widać na zdjęciu, końcówki aż prosiły się o podcięcie, no i zrobiłam kolejny błąd, którego miałam już nie popełniać - poszłam do fryzjera....

Jak widzicie wizyta nie skończyła się za dobrze, bo po umyciu i wysuszeniu włosów ujrzałam 'piękne' schody i nikt mi nie wmówi, że tak się układają, bo ja znam najlepiej swoje włosy i wiem jak się układają, Ścięcie miało być na prosto, cóż miało być. W wolnej chwili włosy trafią w ręce mojej najlepszej fryzjerki - mojej mamy i przysięgam, że już żadna zła siła nie zawlecze mnie do fryzjera.  

Korci mnie, żeby obciąć włosy na krótko, ale obawiam się, że będę żałowała decyzji i znowu przeklinała wypadające z kucyka włosy. 


Jeżeli chodzi o pielęgnację włosów to w tym miesiącu królował zestaw India Cosmetics maska i szampon, na zmianę z maską z Bohdi szamponem rokitnikowym. Do zabezpieczania używałam kompleksu rokitnikowego, a do olejowania oleju macadamia. 
W poprzednim miesiącu włosy przeszły farbowanie Castingiem czarny imbir, farba na razie trzyma się na miejscu i nie wypłukuje, także jestem zadowolona. Mam też wielką nadzieję, że uda mi się przekonać do mojego naturalnego koloru włosów i przestać je farbować, ale jeszcze długa droga przede mną. 

Podeślijcie linki do swoich aktualizacji włosowych ;)


PS. A kto jeszcze nie widział mojej całej historii włosowej to zapraszam: KLIK

24 komentarze :

  1. Też mam podobne problemy z fryzjerami dlatego pozwalam dotknąć moich włosów tylko tacie, który zawsze tnie dokładnie tak jak go o to poproszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też się kiedyś tak załatwiłam i co najlepsze zrobiła mi to fryzjerka do której cały czas chodziłam. Jak zaczesałam włosy do przodu to z jednej strony były krótsze a z drugiej dłuższe, strasznie się wtedy wkurzyłam i teraz obcina mnie tata :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwa razy w życiu byłam zadowolona z tego jak mi fryzjer obciął włosy. I potem przez długi czas nie musiałam chodzić do fryzjera bo szybko rosły, nie były zniszczone i nie rozdwajały się. A pielęgnację miałam cały czas taką samą. Dużo od ścięcia zależy w jakiej kondycji są potem włosy.

    OdpowiedzUsuń
  4. eh... Dlatego włosy obcinam sobie sama, czasem tato, który dobrze sie zna :) A ja z kolei mam teraz krótkie i chce zapuścić, kobiecie nigdy nie dogodzisz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie lubię fryzjerów, mam wrażenie, że 90% tych bab kompletnie nie zna się na rzeczy. Niestety...

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedna Blanka;/ Też bym się wkurzyła ;/
    Pozdrawiam angelika-shows-her-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. fryzjerzy... :< też nie lubię!!! a niedługo niestety muszę się wybrać:( Pozdrawiam i efektownej włosomani życzę:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam mam dobrą fryzjerkę ale ufam tylko jej , bo to moja przyjaciółka , żadnemu innemu nie dam sie dotknąć;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Również staram się unikać fryzjerów...
    Sama zastanawiałam się jednak, czy nie odwiedzić jakiegoś białostockiego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale Ty masz piękne włoski♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Włosy cudowne, mogę o takich i takiej długości pomarzyć, bo ciągle końcówki od blondu się kruszą :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też nie lubię fryzjerów :( obetną zawsze inaczej niż tego chcę :(
    Świetne masz włosy!

    OdpowiedzUsuń
  13. o fryzjerzy to najgorsze co może być nienawidzę ich...


    ZAPRASZAM DO UDZIAŁU :)
    http://inszaworld.blogspot.com/2014/09/konkurs-jesienny.html

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja znalazłam chyba idealnego fryzjera :) bardzo fajna babka, dosyć tanio (ale to też dlatego że moje miasto jest małe) więc za samo cięcie - np. końcówki i grzywka (bez mycia) płacę ok. 15-20 zł.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie ufam fryzjerom... Zawsze wychodziłam niezadowolona i przestałam korzystać z ich usług. Teraz sama jestem dla siebie fryzjerem jeśli najdzie mnie ochota, żeby coś z nimi zrobić :D A co do Twojej aktualizacji to nie wiem czy to nie jest wina zdjęcia, ale wydaje mi się że w sierpniu wyglądały lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z fryzjerami to niestety zwykle jest ruletka...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja dzisiaj idę podciąć końcówki i mam nadzieję, że wybrana przeze mnie fryzjerka ma poziomnicę w oczach... ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś po wyjściu od fryzjerki również miałam ten problem, że włosy jakby pijana mi ścięła. O ile u mnie nie był to problem - tata mi je wyrównał, to mama z włosami na krótko miała większy problem..

    OdpowiedzUsuń
  19. moje najlepsze fryzjerki - mama i przyjaciółka :) U fryzjera nie byłam parę lat już, jeżeli miałabym pójść to tylko na jakiś zabieg na włosy np. keratynowy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też unikałam fryzjerów, ale jednak swiadomie wolę iść do dobrej fryzjerki żeby mi podcięła włosy niż żałować każdego cm włosów ;) Musisz znaleść koniecznie dobrego fryzjera, powodzenia! Bo wiem że takiego nie łatwo spotkać :)

    Buźka!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.