wtorek, 1 sierpnia 2017

Home decor z Gamiss i akcesoria z Zaful

Zapraszam na kolejny wpis z serii 'home decor', tym razem ze sklepu Gamiss. Asortyment jest bardzo podobny do innych tego typu sklepów. Z ubrań przerzuciłam się chwilowo właśnie na artykuły dekoracyjne, bo zaczęło mi brakować takich dodatków w domu. A jakie okazały się w rzeczywistości? Zobaczcie sami.

Pierwsza zamówiona rzecz to zestaw lustrzanych motyków. W sumie to teraz nie bardzo wiem gdzie mogę je ulokować więc odczekają swoje. Bardzo fajna sprawa jak chcemy trochę urozmaicić wnętrze. 

Lustrzane motylki: KLIK

Jakiś czas temu w Biedronce były do kupienia bardzo podobne ozdoby z ledowymi światełkami. Udało mi się kupić tylko strzałkę. Fajnie się prezentują nie tylko jako lampka nocna, ale również jako dekoracja. Konik wpadł w oko mojej córce i zasilił szereg pluszaków na komodzie. ;)

Lampka LED: KLIK

Kolejna rzecz to również lampka, ale tym razem dotykowa. Pod wpływem dotyku zmienia się jej kolor. Co prawda jak dla mnie w czasie szybkiej zmiany kolorów można dostać oczopląsu więc preferuję jeden kolor, ale dla moich córek większą frajdę sprawia zabawa kolorami.
Lampka jest na baterie, ale mamy również dołączony kabel usb więc możemy podłączać ją również do kontaktu. Jest z silikonu więc nawet jeżeli spadnie z szafki, nie potłucze się. 

Lampka: KLIK

Bardzo dawno nie kupowałam i nie nosiłam zegarków. W zasadzie to nawet nie wiem dlaczego więc postanowiłam skusić się na dwa modele. Pierwszy to ten z motywem Paryża, który de facto przywłaszczyły sobie moje córki. Jednak strata mała, bo pasek jest sztywny i źle się układa. Poza tym już pierwszego dnia odpadła szlufka. ;)


Zegarek: KLIK

Drugi zegarek jest już zdecydowanie lepszy, jest moim zdaniem lepiej wykonany. Poza tym miękki silikon dobrze układa się na nadgarstku. Czarny, klasyczny, pasujący do wszystkiego. Ciekawa jestem tylko jak długo wytrzyma, a może się zdziwię i wytrzyma naprawdę długo. Nie mniej jednak ten mogę polecić. 


Silikonowy zegarek: KLIK

Miały być pędzle, wyszło jajo, dosłownie i w przenośni, bo zamawiałam zestaw pędzli z blenderem gratis, a przyszedł sam blender. ;) Nie wiem, może pędzle dojdą osobną paczką, nie mniej jednak sytuacja dość dziwna, bo zdarzało mi się, że coś nie przyszło, ale raczej nie zdekompletowany zestaw.
Jeżeli chodzi o samo jajko, to postaram się to zobrazować na postawie oryginalnego BB i jajka z Avonu czy Ori, jeden grom, oba tak samo twarde. Otóż, umówmy się mało, które jajko ma szansę przebić oryginał, jest kilka bardzo fajnych, ale trochę odstają. Chińskie jajo jest gdzieś po środku w kwestii miękkości, nie jest tak twarde jak owe katalogowe jajka, ale nie jest też tak sprężyste jak oryginał. Ostatecznie nie jest złe, ale pędzlami również bym nie pogardziła. ;)



Blender: KLIK


I to by było na tyle. Kilku rzeczy jeszcze brakowało, ale jak dojdą postaram się opublikować dodatkowy wpis ze zgubami. 

A Wy w jakie rzeczy celujecie w zagranicznych sklepach? Ubrania czy akcesoria?

4 komentarze :

  1. Lubię takie małe pierdoły :) zawsze mnie cieszą :)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama przygarnęłabym Twoje zamówienie :D Podoba mi się w 100%

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystko poklikane, jednorożec- super, ja zamierzam kupić sobie takiego flaminga

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.